Ariana dla WS | Blogger | X X
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał/thriller/sensacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał/thriller/sensacja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 kwietnia 2019

Zupełnie normalna rodzina - M.T. Edvardsson

Wiecie, że uwielbiam thrillery. "Zupełnie normalna rodzina" to książka, która swoją premierę będzie miała 17 kwietnia i gorąco Was zachęcam do sięgnięcia po nią. 
Zanim rozpiszę się nad zaletami i przybliżę Wam nieco moje zdanie, najpierw przedstawię Wam zarys fabuły. 

Na pewno znacie powiedzenie "z rodziną dobrze tylko na zdjęciu". Może wielokrotnie nawet sami tak mówiliście. Każda rodzina ma swoje za uszami, niektórzy mniej, inni więcej. Tak jak nie ma ludzi idealnych, tak samo nie ma rodzin idealnych. Każda skrywa jakieś sekrety czy to przed obcymi czy też między sobą. Tak już jest i to się nie zmieni. Tak samo było w przypadku pewnej rodziny mieszkającej w Lund. Zupełnie normalnej rodziny. Ojciec pastor, matka prawniczka wychowujący dziewiętnastoletnią córkę - Stellę. Ich życie jest naprawdę zwyczajne, typowe.. piątki przed telewizorem, jedzenie na wynos, soboty w centrum handlowym. Niestety jedna noc wszystko rujnuje. Stella zostaje aresztowana. 

"Co widział ojciec, czego nie mówi matka, co ukrywa córka?"



Wyobraź sobie, że to Twoja córka zostaje aresztowana. Jest podejrzana o morderstwo. Oczywiście nie wierzysz w coś tak niedorzecznego, mimo wszystko robisz wszystko aby ją wyciągnąć  z aresztu i przede wszystkim zapewnić jej alibi. Nie myślisz racjonalnie, nie obchodzi Cię ofiara, fakt czy Twoja córka miała coś wspólnego z morderstwem, liczy się tylko jej dobro. Tak bardzo kochasz swoją rodzinę, nie pozwolisz się jej rozpaść. 

Niestety sytuacja jest bardzo skomplikowana. W tej rodzinie zdecydowanie coś nie gra i choć wydają się grać do jednej bramki, to ciężko im jest się komunikować, zaufać sobie stuprocentowo, tak aby nie działać za plecami drugiego. 

Stella ma ciężki charakter, zdecydowanie nie należy do osób, które mają mnóstwo przyjaciół i wszyscy ją uwielbiają. Jest dosyć specyficzna. Tak naprawdę najbliższą jej osobą jest jej przyjaciółka - Amina. Dziewczyny nieco różnią się charakterami, ale są sobie bardzo bliskie. Znają się od wielu lat, tak samo jak ich rodzice. 

Niestety Amina nie do końca chce 'współpracować' z rodzicami Stelli. Czeka ją świetlana przyszłość i nie bardzo chce być powiązana ze sprawą o morderstwo. Twierdzi, że nie ma pojęcia gdzie była Stella i co wydarzyło się tej feralnej nocy. Czy to prawda? 

Kto mówi prawdę? Kto zamordował tego mężczyznę i co tak naprawdę się wydarzyło tej nocy? 




Moim zdaniem: 

Ta książka jest niesamowicie dobrze skonstruowana. Z jednej strony podejrzewamy kto może być mordercą i tworzymy możliwe scenariusze, a z drugiej mamy wrażenie, że nie wiemy nic. 

"Zupełnie normalna rodzina" to książka, która przedstawia nam sytuację, która może spotkać każdego. Często chcemy pokazać przed innymi, że nasza rodzina jest lepsza od innych, że jesteśmy tacy idealni, poukładani i tacy zgrani. Dopiero w obliczu tragedii, dociera do nas, że to wszystko były kłamstwa, że tak naprawdę jesteśmy zdani na samych siebie, aczkolwiek to też idealny moment, aby udowodnić swoje oddanie. Takie sytuacje dopiero otwierają nam oczy, pokazujemy do jakich poświęceń jesteśmy zdolni, aby uratować bliskie nam osoby. Naszą rodzinę. 

Człowiek tak naprawdę nigdy nie wie do czego jest zdolny, dopóki sytuacja nie zmusi go do pewnych działań. Możemy sobie wyobrażać, że ktoś celuje z pistoletu w głowę naszej ukochanej, my stajemy w jej obronie. Czy tak by było? Może byśmy byli sparaliżowani strachem i nie moglibyśmy się ruszyć? A co jeśli wybuchnie pożar czy rzucimy się w ogień, aby ratować bliską osobę czy spanikujemy i uciekniemy? Mam nadzieję, że ani ja, ani Wy nie zostaniecie nigdy postawieni w takich sytuacjach. Nikomu tego nie życzę. Trzeba, jednak uważać co się mówi, nie rzucać słów na wiatr. 

Wracając do książki.. mamy tutaj ciężką sytuację i miliony tajemnic, małych sekretów bądź dużych, które tak naprawdę doprowadziły do tego jednego wydarzenia. Nie wiadomo kto mówi prawdę, ale wiadomo, że ktoś z tego grona miał coś wspólnego z morderstwem. Chociaż czy tak naprawdę wiadomo? Być może chodzi tutaj o coś zupełnie innego? Zdecydowanie nie możemy być pewni niczego, każdy człowiek przedstawia inną wersję wydarzeń i choć najpierw byłam pewna, że ojciec mówi prawdę, to potem wydawało mi się, że jednak coś pominął. Poznając wersję córki i matki, już niczego nie byłam pewna. To właśnie świadczy o tym, że to naprawdę dobry thriller. 

Książka wciąga od pierwszych stron, sprawia, że nawet po jej odłożeniu, zastanawiamy się co się wydarzyło i chcemy szybko wrócić do czytania, żeby się przekonać. Finał może wydawać się dosyć "prosty", bez fajerwerków, aczkolwiek tutaj chyba należy się skupić na przyczynach. Jakie wydarzenia miały wpływ na bohaterów? Co ich doprowadziło do tej feralnej nocy? 

Jestem pod wrażeniem. Autor naprawdę ma prawo do dumy. Bardzo dobry thriller psychologiczny. Daje wiele do myślenia. Pokazuje jak wielki wpływ mają na nas wydarzenia z przeszłości, nierozwiązane sprawy. 

Polecam. 


środa, 13 marca 2019

Pacjentka - Alex Michaelides

Hej Kochani! Już dzisiaj premiera tego cudeńka! Zanim wzięłam do ręki tę książkę, widziałam, że po instagramie krążył obrazek, mówiący że zakończenie Pacjentki jest lepsze niż filmu "Szósty zmysł". Filmu nie oglądałam, ale pomyślałam sobie, że mimo wszystko to pewnie przesada, dużo szumu o nic. Chciałam, jednak zdążyć z recenzją przed premierą, więc zaczęłam czytać i.. przepadłam. Co prawda z recenzją przychodzę w dniu premiery, ale myślę, że się liczy mimo wszystko! :D 

Przejdźmy, jednak szybciutko do fabuły. 


O czym jest książka? 



"Pacjentka" to thriller, w którym główną rolę gra Alicia Berenson - tytułowa pacjentka, która zamordowała swojego męża i od tamtej pory nie wypowiedziała ani jednego słowa. Alicia jest zamknięta w zakładzie The Grove i wkrótce trafia tam nowy psychoterapeuta. Theo wziął tę pracę ze względu na nią. Był w pewien sposób zafascynowany jej przypadkiem i chciał sprawić, by zaczęła mówić. 

Kobieta nie przejawia żadnych emocji, uczuć.. nic. Jest całkowicie nieobecna, mimo że jakoś funkcjonuje w ośrodku. Lekarze twierdzą, że próbowali już wszystkiego, ale nic na nią nie działa. Nikt nie wie, dlaczego zamordowała męża, którego kochała i z którym była szczęśliwa. Niestety nic nie wskazuje też na to, że mógłby stać za tym ktoś inny. Dowody wskazują, że to była Alicia. 

Theo chcąc poznać jej przypadek lepiej, zaczyna rozpytywać jej rodzinę i rodzinę jej męża. Czy uda mu się czegoś dowiedzieć? Czy uda mu się sprawić, aby Alicia zaczęła mówić? Co takiego ukrywa? 


Moim zdaniem: 



Tak naprawdę możecie pominąć zarys fabuły i po prostu kupić tę książkę. Jest świetna! Serio, serio. Wiecie, że nie wciskam Wam kitu i jak mi się coś nie podoba, to o tym mówię, ale w tym przypadku.. no to jest po prostu kawał dobrego thrillera. 

Długo zastanawiałam się nad przypadkiem tytułowej pacjentki. Nie wiedziałam oczywiście w jakim kierunku autor pójdzie i co nam przygotował, mogłam więc tylko snuć domysły. Na szczęście nie zgadłam finału i myślę, że sporo osób będzie miało z tym problem. Zakończenie wprawiło mnie w osłupienie. Nie mogłam uwierzyć, że właśnie to się tam wydarzyło! Wszystko połączyło się w jedną całość, choć początkowo wydawało się kompletnie rozbite. Każdy z bohaterów był podejrzany i nie wiadomo co miał za uszami, więc naprawdę ciężko było domyślić się kto jest dobry, a kto zły. Autorowi udało się łatwo wprowadzić mnie w pole. Jeden z końcowych rozdziałów zostawił mnie z opadniętą szczęką do podłogi i pytaniem "Coooooo?!!!!". 

No cóż.. autorowi należą się gorące oklaski, zasłużył! Nie pozostaje mi nic innego jak tylko zachęcać innych do sięgnięcia po tę książkę, aby zrobić autorowi hałas! 

Oprócz trzymającego w napięciu thrillera, zaskakującego finału, mamy tutaj bardzo przyjemny styl autora. Przez książkę się po prostu płynęło. I choć nie oglądałam "Szóstego zmysłu" to myślę, że autor przebił zakończenie - było tak zaskakujące, że przebił sporo utworów, mam wrażenie. 

W przypadku tej pacjentki, mamy realny problem i nie da się tego ukryć, ale czasami się zastanawiam ile z tych osób jest tak naprawdę chorych psychicznie przez psychiatrów? Kiedy ktoś nafaszeruje Cię lekami różnego rodzaju, to daję słowo, jak bardzo zdrowy byś nie był, myślę że w końcu by się to zmieniło. Myślę, że z każdego człowieka da się zrobić chorego psychicznie. Czy, gdyby Alicii nie podawano tylu psychotropów, a próbowano z nią rozmawiać, dałoby się wyciągnąć z niej prawdę wcześniej? 

Możemy tylko gdybać.. 

Podsumowując: 

Koniecznie sięgnijcie po ten thriller. "Pacjentka" wymiata i będzie na pewno na topowej liście tego roku. Serio, serio! 

wtorek, 12 lutego 2019

[Przedpremierowo] Winna - Alicja Sinicka

"Winna" to bardzo dobra powieść polskiej autorki - Alicji Sinickiej. Premiera książki odbędzie się jutro (tj. 13 lutego) i gorąco Was zachęcam do zakupienia jej. Oczywiście, jeśli lubicie thrillery. Proszę również nie sugerować się, że polska autorka, to pewnie słabe - o nie, nie. No, ale o tym wszystkim poniżej. Tyle słowem zachęty do przeczytania całej recenzji, a teraz skupmy się na fabule. 

O czym jest książka? 


WENDY JEST WINNA.  A przynajmniej w swoich własnych oczach oraz w oczach swojego ojca. Być może również w oczach swojego byłego chłopaka, który ją zdradził i ma jej za złe, że mu nie wybaczyła? 

WENDY CZUJE SIĘ WINNA. Na okrągło. Kiedy wydaje jej się, że już poukładała sobie świat,  wystarczy jedno słowo ojca, jedno jego spojrzenie, aby to wszystko co budowała, runęło w jednej sekundzie. I znów wraca uczucie, że to wszystko jej wina. 

Wendy ma 25 lat, do niedawna miała również bardzo udany związek, który pomagał jej utrzymywać z ojcem w miarę przyzwoite relacje. Jej były - Warren, pracuje z jej tatą i bardzo dobrze się z nim dogaduje, często więc bronił Wendy, jeśli ten zbyt daleko się zagalopował w swoich oskarżeniach bądź wyrzutach. Niestety ta bajka dobiegła końca, Warren przyznaje się do zdrady i nie może pogodzić się z tym, że Wendy nie ma zamiaru mu przebaczyć i chwilę po rozstaniu, zaczyna się spotykać z nowo poznanym żołnierzem. Warrenowi bardzo się to nie podoba i zaczyna być nieco niebezpieczny. 

Wszystko do tej pory sugeruje, że jest to powieść romantyczna, co? 

No nie. A to dlatego, że coś tu jest bardzo nie tak. Tylko co? 

Moim zdaniem: 



Alicja Sinicka zdecydowanie odwaliła tutaj kawał dobrej roboty. Nie dość, że wprowadzając zagraniczne imiona oraz akcję, która dzieję się w Ameryce, sprawiła, że miałam wrażenie, że nie jest to polska autorka, to w dodatku doskonale poradziła sobie ze zrobieniem czytelnika w bambuko. 

Początkowo mamy wrażenie, że to romans. Bohaterka właśnie zakończyła bardzo udany związek, chwilę później poznaję innego mężczyznę, który okazuje się być o niebo lepszym od jej byłego, aczkolwiek ona ciągle ma rozterki. Z jednej strony powiecie banał, a moim zdaniem, autorka idealnie pokazała SAMO ŻYCIE. Ile z nas by tak nie miało? Z jednej strony zdradził nas partner, ale nie sądzę by ktokolwiek potrafił w ułamku sekundy przestać kochać. Na pewno jakiś czas, by nas ciągnęło mimo wszystko do tej osoby. Podobało mi się w bohaterce to, że była prawdziwa. Tak naprawdę jej życie wyglądałoby zupełnie inaczej, gdyby nie relacja z ojcem, który w pewien sposób ciągle obwiniał ją za to co się stało dawno temu i to nie z jej winy. To wydarzenie i jego podejście do niej, zrujnowało jej psychikę i mimo że sama została psychologiem i radzi innym jak poradzić sobie z różnymi traumami, to sama nie była w stanie pomóc sobie. 

Czy to nie jest ironią losu? Osoba, która pomaga innym, nie radzi sobie sama ze sobą? Łatwiej jest nam radzić innym. "Łatwo ci mówić", co nie? 

"Winna" okazała się być naprawdę dobrą książką. Serio. Początkowo bałam się tych zachwytów, bo zazwyczaj wtedy mi nie bardzo się książki podobają. Tutaj było naprawdę wow. Zwłaszcza, że ja podeszłam do niej bez żadnych zgadywanek co się wydarzy i tak dalej, dlatego się zdziwiłam i to bardzo, tym bardziej, że początkowo książka przypomina romans i nie byłam przygotowana, że może tu się wydarzyć coś takiego. 

Co tu dużo mówić kochani moi? Jak dla mnie bardzo dobra powieść. Autorka porusza problem jakim jest silne poczucie winy. Bohaterka czuła się winna, głównie przez swojego ojca, który swoim zachowaniem, zakorzenił w niej te poczucie. To było tak okropne postępowanie i tak niszczące jej psychikę, że mimo iż nie zawiniła, stale się obwiniała. Myślę, że wiele z nas doświadcza takiego traktowania, choć pewnie w mniejszym stopniu jak nasza bohaterka. Ile razy ktoś obarczał nas winą za coś co nią kompletnie nie było? Mówię tutaj nawet o błahostkach, które gdyby się powtarzały, zakorzeniłyby w nas poczucie beznadziei oraz poczucie winy. A czasem wystarczy zwykła, szczera rozmowa, by to wszystko jakoś wyjaśnić i sobie poukładać. Tylko tak ciężko się do tego zebrać. 

"Winną" oceniam na 9/10! 

poniedziałek, 4 lutego 2019

Czas przeszły - Lee Child

Przyznaję się bez bicia, że nie przeczytałam jeszcze żadnej książki Lee Child'a. Serio. Słyszałam co nie co o tym autorze, jego nazwisko gdzieś mi się przewijało czy to na facebookowych grupach czy na instagramie, aczkolwiek jakoś nie było okazji po niego sięgnąć. Aż do premiery najnowszej jego książki, czyli "Czas przeszły". Byłam podekscytowana, kiedy sięgałam po tę powieść, liczyłam na naprawdę utalentowanego autora i wielkie emocje podczas czytania. Czy to otrzymałam? O tym poniżej. Najpierw przejdźmy do fabuły.

O czym jest książka?



Jack Reacher jest byłym policjantem wojskowym. Obecnie wylądował niby przypadkowo w mieście, w którym mieszkał jego ojciec oraz dziadkowie i postanawia dowiedzieć się o nich czegoś więcej. Niestety poszukiwania nie idą mu zbyt łatwo, wszystkie rejestry mówią, że takie osoby nie istniały, jednak po czasie w końcu trafia na jakiś trop. Jack Reacher to osoba, która nie pozwoli sobie w kaszę dmuchać, tak samo jak nie pozwoli innym ranić niewinnych. Jego charakter wprawia go w kłopoty i to nie u jednej grupy ludzi, lecz u dwóch. Teraz nie dość, że poszukują go niebezpieczne typy z innego miasta, to w dodatku nadepnął na odcisk również osobom, do których należy teren, który go interesuje. Reacher nie wydaję się, jednak być w jakiś sposób przejęty, nie chciałby tylko narobić problemów tutejszym policjantom, z którymi dosyć dobrze się dogaduje.

Nieopodal pobytu Jack'a, młoda para kanadyjczyków wynajmuje pokój w motelu. Wybrali się w podróż po lepszą przyszłość, niestety zepsuty samochód popsuł im plany i musieli zatrzymać się w pobliskim motelu. Nie mieli zbyt wielkiego wyboru, gdyż okolica wydaję się opustoszała. W motelu również nie ma nikogo, ale nie dziwi ich to, bo sezon właśnie się skończył. Dostają nowo wyremontowany pokój, a przynajmniej tak dowiadują się od właściciela - Mark'a. Motelem zarządza czterech mężczyzn, jeden z nich obiecuje nawet zajrzeć do samochodu Patty oraz Shorty'ego, aby sprawdzić co dokładnie mu "dolega". Właściciele wydają się mili, momentami aż za bardzo i kanadyjczycy mają ich momentami dosyć. W dodatku zauważają pewne nieścisłości w tym co mówią i nie do końca wiedzą co jest grane. Kiedy dowiadują się, że w tym miejscu nie ma zasięgu, a telefon obecnie nie działa, przez co nie mogą dodzwonić się do mechanika i ruszyć dalej w drogę, sprawy zaczynają wyglądać bardziej podejrzanie...

Moim zdaniem:



Podczas czytania książki, kilka osób powiedziało mi, że o książkach Lee Child'a panuje opinia, że lubi się powtarzać. Podobno w wielu jego książkach, jeśli nie w każdej - Jack Reacher wyrusza w jakąś podróż i zawsze dochodzi do bójki. Jak już wyżej wspominałam, to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora, więc nie podchodziłam do tego w sposób: "znowu?". Dla mnie to były nieodkryte lądy i zaskoczyła mnie postawa głównego bohatera. Przyznam, że choć Reacher jest dosyć specyficzny, to naprawdę da się go lubić, jednak.. jest małe "ale". Przyłapałam się na tym, że bardziej interesowały mnie losy Patty i Shorty'ego niż Jack'a Reachera. Serio. Rozdziały, w których była mowa o kanadyjczykach wydawały mi się ciekawsze, może dlatego, że bardzo mnie zaciekawił ten motel i zastanawiałam się jakie motywy przyświecają właścicielom.

Autor ma również dosyć specyficzny styl. Czytając pierwszych kilka stron, dziwiłam się nieco temu, ale szybko się przyzwyczaiłam i nie raziło mnie już to tak, jak na początku. Być może dzięki temu zagadkowemu motelowi, nie mogłam się oderwać od książki, do póki nie dowiedziałam się o co chodzi. Tutaj trochę spotkał mnie zawód, bo choć sprawa okazała się ciekawa, to miałam wrażenie, że autor mógł to nieco dłużej przeciągnąć i nieco dłużej trzymać czytelnika w niepewności.

Jeśli chodzi o fabułę, to okazała się naprawdę ciekawa, aczkolwiek można było ją opowiedzieć nieco w inny, bardziej ciekawszy sposób. Książka mi się podobała, ale jednocześnie momentami troszkę mnie zawiodła, głównie rozdziałami o głównym bohaterze, które przecież powinny zaciekawić mnie najbardziej.

Czy sięgnę kiedyś po tego autora? 
Niestety najprawdopodobniej nieprędko. Nie chcę mówić, że nigdy, bo nie wiadomo co będzie za rok czy dwa, ale nie zaciekawił mnie na tyle, żebym pobiegła do księgarni i kupiła jego książki. 

Komu bym ją poleciła? 
Myślę, że to książka odpowiednia dla osób, które lubią powieści sensacyjne, bo myślę, że można ją podczepić pod ten gatunek. Ja chyba bardziej jestem zwolenniczką śledztw policyjnych i tajemniczych seryjnych morderców. 

Aby ułatwić sobie i Wam podsumowanie, to powiem po prostu na ile ocenię tę książkę.
Myślę, że w skali od 1-10, zasłużyła sobie na 7, bo choć mi się podobała, to nie było tutaj WOW i było kilka minusików, aczkolwiek myślę, że fani Child'a powinni być zadowoleni.

wtorek, 29 stycznia 2019

Cokolwiek wybierzesz - Jakub Szamałek

O tej książce słyszałam same pochlebne opinie i nie mogłam się doczekać aż trafi w moje ręce. Niestety, choć powinna być przed premierą w moich rękach, to tym razem poczta polska bądź angielska kazała mi na książkę czekać dosyć długo. Na szczęście w końcu dotarła i od razu zabrałam się za czytanie. 

O czym jest książka?



W tragicznym wypadku samochodowym ginie Ryszard Buczek - postać znana z telewizji, prowadził program dla dzieci, w którym, można powiedzieć, spełniał ich największe marzenia. Nie do końca wiadomo, dlaczego aktor miałby prowadzić samochód z taką prędkością i nagle skręcić. Czy miało to być samobójstwo, czy może nagle stracił panowanie nad kierownicą? 

O sprawie napisała pewna "gazeta", a raczej portal z newsami, niestety w niczym nie przypominało to artykułu, raczej sensacyjny, krzykliwy post, który w żaden sposób nie wyrażał szacunku dla rodziny zmarłego. Autorką była Julita Wójcicka, która jednak ma większe ambicje niż jej obecne zajęcie. Doszukuje się w tej sprawie drugiego dna, zaczyna prowadzić swoje własne śledztwo, które się komuś nie spodoba. Ktoś nakazuje jej przestać węszyć w tej sprawie, bo w innym wypadku tego pożałuje.  Dziewczyna, jednak nie ma zamiaru się poddać, myśli, że to tylko blef, lecz szybko przekonuję się, że nie. 

W dobie internetu, nikt nie jest bezpieczny. Przy odpowiednich umiejętnościach można zniszczyć człowieka w ułamku sekundy. 

Czy Julita ma rację? Czy w tej sprawie jest drugie dno? 

Moim zdaniem: 

Muszę przyznać, że "Cokolwiek wybierzesz" to kawał naprawdę dobrego thrillera. Autor wymyślił bardzo ciekawą fabułę, dodatkowo dając nam wiele informacji dotyczących internetu, umieścił również kilka porad, jak możemy się zabezpieczyć w sieci. Przyznam, że mnie bardzo przeraziło to, że ktoś może mnie podglądać z kamerki w laptopie, ale nie jest to pierwszy raz kiedy o tym słyszę, domyślam się, więc, że jest to prawda. Bardzo mnie zszokowały te informacje i fakt w jaki sposób haker zniszczył życie głównej bohaterki, mimo iż to tylko fikcja literacka, to było mi jej bardzo szkoda, nawet jeśli nie do końca zyskała moją sympatię na początku. 

Co prawda z bohaterką problem był nie tylko na początku, bo i w trakcie powieści zdarzało mi się myśleć, Boże dziewczyno weź się w garść, serio nie wiesz takich rzeczy?! Taak, czasami poziom jej znajomości różnych spraw był po prostu tak płytki, że aż szkoda. No, ale domyślam się, że taka właśnie miała być bohaterka i mimo swojej głupoty (?) z czasem zyskała nieco mojej sympatii. Z przerwami na zdenerwowanie i chęć strząchnięcia nią. 

Myślę, że będzie to naprawdę ciekawa trylogia, pierwsza część okazała się być bardzo dobra, aczkolwiek nie zgodzę się z innymi, że jest to najlepszy thriller roku. Zgodzę się z tym, że jest dosyć oryginalny i bardzo pomysłowy, ale czegoś tu zabrakło, aby stał się najlepszym. Na pewno, jednak będę polecać tę książkę, bo uważam, że jeśli podeszłabym do tej książki bez nastawienia, że już w styczniu przeczytam najlepszą książkę roku, to może faktycznie taką by się stała. Czasami lepiej nie nastawiać się na Bóg wie co i mile się zaskoczyć. 

Ciekawi mnie bardzo jak autor pociągnie dalej tę trylogię. Myślę, że jeśli zna się dobrze na technologiach, to mógłby iść w tym kierunku, bo tutaj ta wiedza okazała się niesamowicie ciekawa. Najważniejsze było to, że autor przekazał nam to wszystko w sposób naprawdę przystępny i nie mieliśmy wrażenia, że mówi w kompletnie innym języku. Nie były to też typowo suche informacje, które by nas zanudziły na śmierć. Przyznam, że mnie bardzo to zaciekawiło, ale również przeraziło jak teraz ten świat wygląda. Dla zwykłego, pospolitego człowieka internet potrzebny jest tylko do kontaktu ze znajomymi, ewentualnie do pracy czy hobby, do zakupów czy oglądania filmów. Są, jednak ludzie, którzy potrzebują go do surfowania po tzw. darknecie, czyli miejscu, w którym zbierają się najgorsze szumowiny tego świata. Tak, dobrze napisałam, nie "przesłyszeliście się". 
Jeśli już mowa o tego typu ludziach, to również widocznym problemem jest tzw. dziennikarstwo, które uprawia Julita Wójcicka w meganewsach. Domyślam się, że wiele portali właśnie tak działa. Nie liczą się uczucia innych, to czy artykuł zrujnuje im życie. Nie. Liczą się tylko kliknięcia i odsłony. 
To trochę jak na instagramie teraz. Jest mnóstwo osób mówiących czy piszących o książkach, ale od ilu z nich słyszy się ciągle tylko o zasięgach? O tym, że ich posty nie trafiają do miliona tylko do kilkuset osób? No cóż, taki jest los, ale mieliśmy tu rozmawiać o książkach, nie o zasięgach, tak? No, to w czym problem? Nie zapominajmy po co tu jesteśmy, po co zaczęliśmy robić to co robimy i przede wszystkim dla kogo to robimy. Nie zgubmy siebie w tych wszystkich liczbach. 

***
Warto jeszcze wspomnieć o zakończeniu, którego w życiu bym się nie spodziewała i tutaj przyznam, że autor mnie naprawdę zaskoczył. Nie samym rozwiązaniem sprawy, ale również przeszłością ofiary. Lubię kiedy autorzy tak mieszają w swoich książkach. 

Co jeszcze pozostało rzec? Czekam niecierpliwie na tom drugi, bo czuję, że może okazać się naprawdę mocny i lepszy od tomu pierwszego, mimo iż poprzeczka jest postawiona wysoko. Mówiąc, że nie jest to najlepsza książka przeczytana w tym roku nie miałam zamiaru jej umniejszać. Uważam, że jest to świetny thriller, aczkolwiek nie najlepszy, bo wiem, że chociażby Cartera książki podobają mi się bardziej. Tutaj myślę, że zabrakło mi chyba takiej gry na emocjach czytelników. No, ale wszystko przed nami w kolejnych tomach :) 

Zachęcam do sięgnięcia po "Cokolwiek wybierzesz", oprócz przyjemności z czytania, dowiecie się również wielu ciekawych i przydatnych informacji na temat bezpieczeństwa w sieci. 

PS. Na legimi możecie przeczytać fragment książki i zobaczyć czy zachęci Was na tyle, by sięgnąć po całość :) 

sobota, 19 stycznia 2019

Nocny prześladowca - Chris Carter

Jak już wiecie, jestem kompletnie zakochana w twórczości Chrisa Cartera. Kiedy przeczytałam „Egzekutora” i zaczęłam inną powieść, ciagle myślałam o autorze i jego książkach. Na moje szczęście wszystkie części mam w domu, więc mogę w każdej chwili po nie sięgnąć. Trzeci tom zaczęłam jakiś dzień po skończeniu drugiego, bo czułam tak silne przyciąganie, że już nie mogłam się dłużej opierać. 

Przyszedł czas na "Nocnego Prześladowcę" i tutaj mam wrażenie, że jest to książka dla tych mniej wrażliwych. Czemu? Dowiecie się poniżej: 



O czym jest książka? 

W opuszczonym sklepie zostają znalezione zwłoki kobiety, której zaszyto usta oraz wargi sromowe. Kiedy zostaje przewieziona na sekcję zwłok, okazuję się, że morderca umieścił w jej ciele coś bardzo niebezpiecznego. Sytuacja staję się bardzo skomplikowana, ruchy mordercy nieprzewidywalne. Dlaczego działa w taki sposób? W ciele każdej kobiety umieszcza jakiś przedmiot, a później je zaszywa.. 

Przed Hunterem i Garcią niełatwe zadanie,
ale w ich pracy nigdy nie ma łatwych przypadków. Można powiedzieć raczej, że każdy kolejny jest bardziej skomplikowany i brutalny. Jeśli myśleli, że sprawa Egzekutora była trudna, to szybko zmienią zdanie. 

Życie kobiet jest mocno zagrożone, ale nie wiadomo, dlaczego morderca wybiera akurat te. Zapewniam Was, jednak że jest ku temu powód i to można powiedzieć dosyć solidny, choć oczywiście nie mam zamiaru bronić mordercy. 

Sytuacja nie do końca jest zrozumiała, bowiem osoba, która zaszywa kobiety, zostawia je żywe. Niestety bez szans na przeżycie. Czy wciąż można nazywać go mordercą? Myślę, że jak dowiecie się jaki los zgotował tym kobietom, będziecie chcieli określić go zdecydowanie gorszymi słowami. 




Moim zdaniem: 

Chris Carter to mistrz. 

Tym zdaniem mogłabym spokojnie zakończyć moją opinię i myślę, że byłby to najbardziej dobitny przekaz. 

Jego thrillery są kwintesencją gatunku, mamy tu brutalne morderstwa, opisy zwłok, ale i rozwiązanie spraw, które mogą nam pokazać jak łatwo jest zranić drugiego człowieka, jak łatwo przekroczyć granicę swoje i innych. Czytając jego książki jestem spełniona jako czytelniczka, z wielką chęcią przeczytałabym całą serię za jednym razem, ale wiem, że później będzie mi smutno, dlatego staram się dawkować. Pewnie na długo mi to nie starczy, ale cóż, spróbować zawsze można.

Wracajac do Nocnego Prześladowcy, mam wrażenie, że to najlepsza do tej pory część. Byłam zachwycona Egzekutorem,
ale jak przeczytałam Prześladowcę to mam wrażenie, że ta część była jeszcze lepsza. Mega pomysł na fabułę, na morderstwa, ale również i przyczynę. 

Zaskoczenie murowane. 




Jednocześnie to co mi się podoba w twórczości autora, to fakt, że książki nie są ze sobą mocno powiązane. Myślę, że spokojnie można sięgnąć po jakąkolwiek część i człowiek nie będzie czuł zagubienia. Nawet jeśli autor wspomina o jakiejś starszej sprawie, to zazwyczaj ją pokrótce wyjaśnia. Kilka osób mówiło mi, że przeczytało np. część piątą i byli zachwyceni, dlatego zachęcam gorąco do sięgnięcia po autora. Na blogu znajdziecie recenzję Krucyfiksa oraz Egzekutora, sami możecie stwierdzić, która najbardziej Was kusi. Ja lubię czytać w kolejności, oczywiście o ile wiem, że dana książka należy do serii. Często zdarza mi się przeoczyć taką informację i zaczynam od d. strony, że tak powiem. No, ale cóż, czasami to naprawdę nie ma znaczenia :) 

Jeśli lubcie thrillery gorąco Was zachęcam do sięgnięcia po tego autora. Dla mnie jego twórczość to było wielkie odkrycie w ubiegłym roku. Ogromnie się cieszę, że sięgnęłam po "Krucyfiks" i teraz z chęcią bym czytała ciągle tego autora. Po prostu silnie do siebie przyciąga:) 

No, ale może Wy już znacie twórczość Chrisa Cartera? Jeśli tak to chętnie przeczytam Wasze opinie. 

Zaczytanego wieczorku! :) 


niedziela, 13 stycznia 2019

Wiara, miłość, śmierć - Peter Gallert, Jorg Reiter

"Wiara, miłość, śmierć" zaciekawiła mnie swoim opisem. Jak wiecie lubię czytać kryminały oraz thrillery, są to w końcu moje ulubione gatunki. Od takich powieści oczekuję napięcia, dużych zaskoczeń i mocnego zakończenia. Oczywiście nie zawsze dostaję to co chcę. Sprawdźmy jak było tym razem :)



O czym jest książka?

Martin Bauer jest policyjnym duchownym i bierze na poważnie każdą sprawę jaką "dostanie". Jego metody są dosyć niekonwencjonalne, co nie podoba się przełożonemu w policji oraz niektórym policjantom. Jego chęć pomocy drugiemu człowiekowi, czasami może narobić więcej szkód niż pożytku, ale Martin nie ma zamiaru się poddawać. Jeśli jego intuicja coś mu podpowiada, to nie odpuści.

Tym razem jego "zadaniem" było odwiedzenie pewnego policjanta od popełnienia samobójstwa. Martin nie widząc innego rozwiązania, sam skoczył w ciemną toń wody, ogromnie ryzykując, ale wierząc, że Walter go uratuje i zaniecha popełnienia samobójstwa. Wierząc, że jego ryzykowny plan się powiódł, Martin udał się spokojnie do domu. Nie przewidział, jednak że Walter może spróbować po raz kolejny. Duchowny nie może sobie wybaczyć, że nie porozmawiał dłużej z policjantem, lecz zadowolony ze swojego powodzenia, udał się do domu i prawie zapomniał o sprawie.

Teraz duchowny będzie musiał dowiedzieć się, dlaczego policjant popełnił samobójstwo osierocając przy tym nastoletniego syna. Tropy zaprowadzą go do wielu miejsc i znowu wielu osobom nadepnie na odcisk. Duchowny w pogoni za zrozumieniem i poznaniem prawdy, zapomni o tym, że to na swojej rodzinie powinien skupić największą uwagę. Ślady zaprowadzą go do burdelu, do dziwnych samobójstw, które w pewien sposób łączą się ze śmiercią policjanta. Niestety odbije się to na bezpieczeństwie jego rodziny, którą bądź co bądź powinien chronić w pierwszej kolejności. 

Na ile duchowny zaryzykuje? Czy odkryta prawda wyzwoli w nim spokój czy może jednak prawdą stanie się powiedzenie "im mniej wiesz, tym lepiej śpisz"?



Moim zdaniem:

"Wiara, miłość, śmierć" to książka, w którą początkowo ciężko było mi się wgryźć i podejrzewam, że to za sprawą stylu autorów. Mamy tutaj duet pisarzy, jednak czytając książkę nie odczuwało się tego, że rozdziały się od siebie mocno różnią. Po prostu niektóre wątki były dla mnie ciekawsze niż inne, ale często tak w książkach mam. 

W końcu, jednak książka mnie wciągnęła, zaczęło się dziać coraz ciekawiej i ciekawiej. Przede wszystkim, autorzy wprowadzili tutaj kilka wątków, które się ze sobą zazębiały, aczkolwiek nie do końca było wiadomo w jaki sposób i tak naprawdę czekaliśmy na rozwiązanie kilku spraw, nie tylko jednej.

Po raz kolejny wykorzystano tutaj motyw rozpędzonej kuli śnieżnej, czyli jedno wydarzenie pociągnęło za sobą szereg innych. Od błahostki do masywnego problemu. 

Myślę, że powieść ta jest solidnym kryminałem, aczkolwiek nie spodziewajmy się tutaj przewrotnych zakończeń, które wywołają ciarki na naszej skórze lub typowe opadnięcie szczęki, aż do ziemi. Nie. Mamy tutaj skutki pewnych wydarzeń, dowiadujemy się przyczyn. Jest ciekawie, ale zabrakło efektu WOW. Nie wiem czy to za sprawą bohaterów, którzy nie do końca mnie do siebie przywiązali czy też może po prostu z powodu fabuły, która po prostu nie bardzo mogla być zakończona w spektakularny sposób.

Nie jest to jednak gniot ani nic takiego. Ja określiłabym to jako dobrą książkę. Nie zmarnowałam swojego czasu czytając ją, ale nie jestem pewna na ile fabuła zostanie w mojej głowie. Co prawda jest to dopiero pierwszy tom serii, więc myślę, że warto będzie przeczytać tom drugi, aby przekonać się czy są to nasze klimaty czy nie do końca.

Oczywiście w trakcie czytania, pojawiło się kilka zaskoczeń, momentów, w których autorzy ciekawie poprowadzili akcję, wciągając czytelnika. Nie myślcie, że nie. 

Zanim zakończę, warto byłoby wspomnieć, że swoją osobą na pewno przyciąga duchowny, który tak poświęca się każdej sprawie, że jest to po prostu piękne. Podobało mi się to w jaki sposób został wykreowany i że nie był grzeczniutki tylko często działał niekonwencjonalnie, ale jego jedynym celem była pomoc drugiej osobie. Razem z policjantką stworzyli ciekawy duet i myślę, że w drugiej części ich relacja może się ciekawie rozwinąć. Z jednej strony czytelnik miał wrażenie jakby nie do końca się ze sobą dogadywali, a z drugiej widać było, że są w pewien sposób zżyci. 

Reasumując:

Książka jest dobra. Może wyjść z tego bardzo dobra seria o ile autorzy mają w zanadrzu ciekawe pomysły i lubią zaskakiwać czytelników. Nie będzie tu raczej wielkiego szoku przy zakończeniu i książkowego kaca, więc jeśli nie wymagacie tego od kryminałów, a szukacie po prostu dobrej pozycji, to zachęcam.



wtorek, 6 lutego 2018

Schronienie - Harlan Coben

Harlan Coben to jeden z autorów, po których sięgam z wielką chęcią. Kiedy dostałam w prezencie jego książkę byłam bardzo szczęśliwa i szybko się za nią zabrałam. 

"Schronienie" to pierwsza część trylogii o bratanku Myrona Bolitara, bohatera powieści Cobena. Tym razem autor skupia się bardziej na Mickey'u, lecz Myron jest w tle, więc dobra wiadomość dla jego fanów. Ja przeczytałam parę książek Cobena i każda mi się podobała, ale mam pewien problem z tym autorem. Nie potrafię zapamiętać tytułów jego książek i nie wiem, które już przeczytałam, a które nie, więc podejrzewam, że jak tylko mój stos "nieprzeczytanych" zmieni się w "przeczytane", spróbuję przeczytać po kolei książki Cobena, a nie wyrywkowo. ;-) 



"Schronienie"





Ojciec Mickey'a  zginął w wypadku, a matka nie mogąc pogodzić się ze stratą - sięgnęła po narkotyki, przez co nie mogła sprawować należytej opieki nad dzieckiem. Mickey musiał się przeprowadzić więc do wuja Myrona, którego nie darzy sympatią. Oprócz przeprowadzki, czekała go również zmiana szkoły. 

Z racji, że Mickey ukrywa swój talent do koszykówki, nie należy do popularnej grupy ludzi w szkole, nie jest więc przez nich lubiany. Oprócz tego, Mickey nie zwraca uwagi na wygląd innych ludzi, a przede wszystkim nie ocenia ich przez ten pryzmat, więc szybko znajduje sobie przyjaciół, którzy pomagają mu w tarapatach.

Kiedy ze szkoły znika nagle jego dziewczyna, Mickey postanawia dowiedzieć się czegoś od kobiety zwanej Nietoperzycą. Plotka głosi, że porywa ona dzieci, które włóczą się po nocy. Dodatkowo, dzięki pomocy kolegi może przeszukać szkolną szafkę swojej dziewczyny, by znaleźć jakiś trop. 

Sprawy zaczynają się komplikować, kiedy ktoś zaczyna go śledzić i kiedy trop prowadzi Mickey'a do nocnego klubu. 

Mickey ładuje się w poważne kłopoty, nie zdając sobie sprawy jak bardzo wszystko jest skomplikowane i zdecydowanie nie dla ludzi w jego wieku. Oprócz tego spotyka Nietoperzycę, a przecież większość ludzi myślała, że jej istnienie to tylko wymysł stworzony po to, by straszyć dzieci i młodzież. Nietoperzyca wprowadza zamęt w głowie Mickeya, gdyż twierdzi, że jego ojciec żyje, a przecież chłopak widział na własne oczy co się stało, jednak w jego sercu pojawia się nadzieja, która nie pozwala mu zostawić tej sprawy od tak. 

Co takiego odkryje Mickey? Czy jego ojciec naprawdę żyje? Kim jest Nietoperzyca i gdzie znajduję się Ashley? Co to za ludzie, którzy go śledzą? 

Tak wiele pytań rodzi się podczas czytania tej powieści, a tak naprawdę odpowiedzi na nie rodzą kolejne pytania, na które odpowiedzi mam nadzieję znaleźć w kolejnych częściach tej trylogii. 

Podoba mi się styl jakim pisze Harlan Coben. Książkę przeczytałam w dwa wieczory, bo byłam bardzo ciekawa co takiego się wydarzyło i tak naprawdę odpowiedzi na pytania zaciekawiły mnie jeszcze bardziej. Gdy tylko skończę to co czytam obecnie myślę, że wrócę do przygód Mickeya, bo naprawdę ciekawi mnie czy to możliwe, by jego ojciec żył? 

Coben umie budować napięcie i zaskoczyć człowieka. Od pierwszych stron zyskuje ciekawość czytelnika i cały czas ją podtrzymuje. Nie męczy nas zbędnymi opisami, szybko przechodzi do konkretów. Pierwsza część jest całkiem krótka jak dla mnie, ale lubię takie konkrety, a nie zanudzanie opisami tylko po to, aby zapełnić strony. 

Jestem na tak i nie mogę się doczekać kolejnych dwóch części. 




czwartek, 1 lutego 2018

Bliźnięta z lodu - S.K. Tremayne

Bliźnięta z lodu dostałam od siostry na święta i od razu pomyślałam, że może być ciekawie. Czemu? Po pierwsze okładka, po drugie napis "Thriller psychologiczny", a po trzecie opis z tyłu. Niestety z racji, że nie lubię motywu nawiedzonych dzieci, a domyślałam się, że może to być głównym problemem tej książki, odkładałam ją na bok. Siostra chciała, jednak znać moją opinię jak najszybciej, więc się za nią wzięłam i nie żałuję, choć czytanie jej przed samym snem nie było dobrym pomysłem. 

Nigdy wcześniej nie słyszałam o S.K. Tremayne, więc postanowiłam znaleźć troszkę informacji o autorze. Okazało się, że tak naprawdę nazywa się Sean Thomas i znany jest również pod pseudonimem Tom Knox. Brytyjski pisarz i dziennikarz. W 2013 roku został blogerem i komentatorem Daily Telegraph w Wielkiej Brytanii. Specjalizuje się w thrillerach archeologicznych i religijnych. (źródło: Lubimyczytać.pl) 



Przejdźmy, więc do treści. 






Sarah i Angus Moorcroft to małżeństwo, które próbuje wrócić do normalności po tragedii, która dotknęła ich ponad rok wcześniej. Mianowicie zmarła ich córka, jedna z bliźniaczek jednojajowych - Lydia. Aby oddalić się od przeszłości i wspomnień postanawiają przeprowadzić się na wysepkę, którą Angus odziedziczył po śmierci babci. W dziecięcych latach spędzał tam dużo czasu, więc wie jak wygląda, zna ludzi z okolicy oraz mieszka tam jego przyjaciel. Sarah choć nigdy tam nie była, jest bardzo pozytywnie nastawiona na tę przeprowadzkę, a raczej zmusza się, żeby taka być, aby w końcu móc rozpocząć nowy etap w swoim życiu. 

Kiedy bliżej poznajemy to małżeństwo i ich wzajemne relacje, łatwo dostrzec, że skrywają oni jakieś tajemnice. Nie do końca wiadomo jakie, jednak jedno jest pewne - nie są to małe i nieszkodliwe sekrety. Można odnieść wrażenie, że łączy ich tylko córka, Kristie, jakby tylko dla niej starali się utrzymać pozory szczęśliwego małżeństwa. 

Problemy zaczynają się w chwili kiedy Kristie krzyczy, że nie nazywa się tak i prosi aby nazywano ją Lydią, bo Kristie nie żyje. 

Choć przeprowadzka miała być początkiem nowego etapu, wydaję się być początkiem horroru, zwłaszcza dla Sarah, która zaczyna myśleć, że mogła pomylić swoje dzieci... 

Historia mrozi krew w żyłach i porusza problem, z którym zmagają się rodzice niejednych bliźniaków jednojajowych. Ktoś mógłby powiedzieć: Jak można nie odróżniać własnych dzieci? Mi się wydaję to całkiem realne, bo sama się zastanawiałam raczej nad tym jak można? Dwoje identycznych ludzi, czy to chłopców czy dziewczynek, identyczne oczy, identyczne włosy, ciała.. dosłownie wszystko identyczne. Różni je tylko zachowanie, lecz w obliczu takiej tragedii jak można wiedzieć, które dziecko zginęło, które żyje? Na pewno nie w pierwszej chwili, mając za potwierdzenie jedynie słowa tego dziecka: Mamo Lydia spadła! 

Bardzo spodobała mi się ta powieść, bo pokazuje nam jak bardzo może być skomplikowane to co wydawać by się mogło takie proste. "Przecież to Twoje dzieci, jak możesz ich nie rozpoznawać?" 

Bliźnięta z lodu to powieść zaskakująca, momentami przyprawiająca nas o gęsią skórkę, lecz również bardzo ciekawa. 

Jestem bardzo wdzięczna mojej siostrze za prezent i cieszę się, że trafiłam na taką książkę, chociaż ostatnio dużo przewinęło się tych "mocnych" i czuję, że powinnam dać odpocząć trochę mojej psychice, czytając coś lżejszego. ;-) 

Zachęcam gorąco do przeczytania, ale przestrzegam: dla ludzi o słabszych nerwach - nie czytajcie jej przed snem. 

Cała książka zyskuje miano "mocnej", zwłaszcza zakończenie. 

wtorek, 30 stycznia 2018

Czasami kłamię - Alice Feeney

Książka "Czasami kłamię" zachęciła mnie do siebie tytułem jak i opiniami na instagramie. Nie wczytywałam się za dużo w recenzję, bo lubię jak książka jest dla mnie całkowitą niespodzianką. Oczywiście nie zawsze, ale tutaj przeważyła ta ciekawość. 

"Czasami kłamię" jest to debiut Alice Feeney i uważam, że wyszło jej to bardzo dobrze. Są malutkie minusiki, ale nie zmieniają one mojego zdania na temat tej książki. Ta powieść jak i poprzednia, którą przeczytałam, czyli "It ends with us" Colleen Hoover będą dwiema, które będę polecać wszystkim, którzy mnie spytają o to. 

Wracając do "Czasami kłamię" książka zaczyna się bardzo zagadkowo, a mianowicie tak: 



"Nazywam się Amber Reynolds. Są trzy rzeczy, które powinniście o mnie wiedzieć: 
1. Jestem w śpiączce. 
2. Mój mąż już mnie nie kocha. 
3. Czasami kłamię. 

Wydawać, by się mogło, ok czyli mąż doprowadził do tego, że znalazła się w śpiączce, wszystko jasne. Jednak ten trzeci podpunkt nie dawał mi spokoju przez całą książkę, bo przecież "czasami kłamię", więc czy te dwa podpunkty są prawdą? 

Mogę Wam zdradzić tylko tyle, że pierwszy na pewno. Amber jest w śpiączce i na swoje szczęście lub nieszczęście słyszy wszystko co się wokół niej dzieje, przez co powoli próbuje sobie przypomnieć jak się tu znalazła. Zawsze się zastanawiałam co się dzieje z ludźmi w śpiączce, czy nas słyszą czy nie i to zachęciło mnie do odkrycia co się stało z Amber. 

Amber, choć jest świadoma (pół na pół) co się wokół niej dzieje, nie może się poruszyć ani otworzyć oczu, więc nikt z ludzi, którzy ją odwiedzają, nie ma pojęcia, że może ich słyszeć. 

Książka dzieli się na trzy ramy czasowe, "teraz" przeplata się z tym co działo się przed wypadkiem - "wtedy", co dodatkowo przeplata się z latami dziecięcymi Amber, czyli wpisami z pamiętnika. Dowiadujemy się jak wyglądało jej życie i co mogło doprowadzić do tego, że znajduje się w śpiączce. 

Całość jest tak zaskakująca, że książka od razu wpisała się do listy moich ulubionych. 
Choć muszę przyznać, że wielokrotnie zastanawiałam się o co w tym wszystkim chodzi, książka jest tak zawiła momentami, że ciężko jest poukładać to sobie w głowie. Zapewniam jednak, że na końcu autorka praktycznie poprowadzi nas za rękę i wyjaśni wszelkie zawiłości, które z pewnością Was zaskoczą. 

Oprócz zaskoczenia momentami odczuwałam bardzo wielki niesmak, bo to co się wydarzyło w życiu Amber jest naprawdę hmm.. niesmaczne, momentami tak szokujące, że brakuje słów by to opisać. Nie wyobrażam sobie tego co ją spotkało i nie chcę nawet wiedzieć jak się musiała czuć. 

Podsumowując:

Książkę naprawdę warto przeczytać, jest to naprawdę oryginalny pomysł, chociaż tak naprawdę parę pomysłów na dobrą powieść połączonych w jedno. Jedyny minus jaki przychodzi mi do głowy i o jakim mówili mi inni - zawiłość, momentami nie wiadomo o co chodzi, ale w sumie dzięki temu autorka właśnie tak mnie zszokowała, mój mózg podpowiadał mi zupełnie co innego. Jedyna rada - wczytajcie się dokładnie, skupcie się. Ja po skończeniu miałam wrażenie, że musiałabym przeczytać to jeszcze raz, aby ułożyło mi się to w głowie tak dokładnie, ale inne pozycje czekają w kolejce. 


A może już czytaliście? Podobała Wam się? 

niedziela, 21 stycznia 2018

Jeden krok - Heather Gudenkauf

Wyobraź sobie, że jest zwykły dzień, jeden z najnormalniejszych dni, prowadzisz dziecko do szkoły jak zwykle, potem idziesz do pracy lub wracasz do domu. Twoje dziecko uczy się w podstawówce, jest więc za małe, żeby do szkoły chodzić samo. To ma być zwykły, szary dzień, jeden z wielu, nie przeczuwasz, więc nic, działasz jak z automatu. Z córką bądź synem, żegnasz się jak zawsze, dajesz buziaka, życzysz miłego dnia lub po prostu mówisz, że zobaczycie się za parę godzin. 

Jednak dłuższą chwilę potem słyszysz w radiu bądź od znajomego rodzica, że  w szkole zamknął się uzbrojony człowiek i Twoje dziecko jest w niebezpieczeństwie. Jak najszybciej udajesz się do szkoły, aby dowiedzieć się czy to prawda. Jak zwykle podczas takich wydarzeń krąży mnóstwo plotek. Teraz zamiast informacji o uzbrojonym mężczyźnie, słyszysz także inne pogłoski... że w szkole jest bomba, że to jakiś były uczeń lub któryś z rodziców. 

Oczywiście nie pozwalają Ci wejść do szkoły, jedyne co możesz zrobić to stać tam i modlić się, aby Twoje dziecko bezpiecznie wróciło do domu, aby to wszystko okazało się tylko snem. 

Widzisz ludzi wokół, których tak samo jak Ciebie dotyczy ta tragedia.. Widzisz mężów nauczycielek, żony nauczycieli, innych rodziców, których dzieci są dzisiaj w szkole lub rodziców, których dzieci dzisiaj nie posłali do szkoły, lecz muszą tam być, bo to ich praca. Każdy z Was ma powód, aby tam stać i czekać na jakikolwiek ruch policji lub tego kogoś kto znajduje się w szkole. Zastanawiasz się tylko nad tym jaki powód ma ta osoba, aby narażać na niebezpieczeństwo dzieci. 

Czy to możliwe, aby był to jakiś dawny uczeń, który próbuje się zemścić na nauczycielu lub nauczycielce? Czy może rodzic, który chce się zemścić na żonie za to, że nie pozwala mu się widzieć z dzieckiem? Czy to jednak wystarczający powód, aby wchodzić do szkoły z bronią? 


"Jedna szkoła. 
Jeden uzbrojony mężczyzna.
I Twoje dziecko." 



______________________________________________________

To moja kolejna zdobycz za dziesięć złoty. Tym razem kupiłam to w księgarni, nie w Biedronce. Muszę przyznać, że dzięki takim promocjom poznaję ciekawe książki, na które być może bym nie spojrzała, gdyby stały grzecznie na półce pośród innych dzieł autorów, których nazwisko zaczyna się na literę "G". Z reguły jak wchodzę do księgarni to zerkam na promocje lub nowości, na inne półki patrzę, gdy szukam konkretnego autora. 

Cieszę się, że trafiłam na Heather Gudenkauf, bo być może będzie to początek mojej przygody z tą autorką. Muszę przyznać, że ta książka mnie naprawdę pochłonęła. Jest w formie relacji paru osób, poznajemy ich oraz możemy dowiedzieć się jak wyglądało ich życie do tej pory, jak wpłynęło na nich to wydarzenie i jak to przeżywają. Oprócz tego autorka trzyma nas w niepewności do ostatnich stron, nie wiadomo kto jest na tyle zdesperowany, aby wejść do szkoły z bronią i nie wiadomo czy wszyscy wyjdą z tego cało. Chyba właśnie przez tą niepewność książka tak wciąga, chcesz czytać kolejną stronę i kolejną, bo liczysz, że zaraz wszystko będzie jasne, ale gwarantuję - tak nie będzie. 

Po raz kolejny nie zgadłam kto stoi za tym wszystkim i właśnie po tym poznaję czy książka jest dobra czy nie. Nie chcę się rozwodzić nad językiem, bohaterami i innymi sprawami, bo takie rzeczy rzadko kiedy kogoś zachęcają do przeczytania danej książki. 

Gdybym miała szybko powiedzieć kto w tej książce mi zaimponował, to muszę powiedzieć, że jest to Pani Oliver i jej mąż oraz uczennica o imieniu Augie. 

A jeśli chodzi o powód, dla którego kupiłam tę książkę to jest to oczywiście jej cena, ale też cytat, który dodałam wyżej. ;-)