Ariana dla WS | Blogger | X X
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą feeria young. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą feeria young. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 kwietnia 2019

Lepsza niż ja - Louise O'Neill

Wyobraź sobie, że zostałaś zaprojektowana by być idealna. Tak, dobrze przeczytałaś, ZAPROJEKTOWANA. Mieszkasz i uczysz się w szkole, która ma Cię przystosować do bycia idealną towarzyszką, konkubiną bądź guwernantką. To do jakiej kategorii trafisz określa ranking, który zmienia się codziennie, w zależności od tego jak się prezentujesz. Może masz szczęście bycia w pierwszej dziesiątce - oznaczać to będzie, że masz szansę być wybrana na towarzyszkę. Będziesz miała męża i urodzisz mu dzieci, jeśli dziewczynki - zostaną odesłane do szkoły, jeśli chłopców - będziesz mogła ich zatrzymać i wychowywać. Niestety, jednak masz termin ważności. Nie chcesz wiedzieć co się wtedy dzieje. 

Co jeśli trafisz do innych kategorii? A może będziesz jak bohaterka książki? 

"Guwernantki wciąż mnie pytają, czemu nie mogę spać. Dostaję najwyższą dopuszczalną dawkę śpiocha – mówią, patrząc z niepokojem i marszcząc podejrzliwie brwi.

Czy bierzesz je prawidłowo, freida?
Czy bierzesz wszystkie, które dostajesz, freida?
Tak. Tak. A czy mogę dostać trochę więcej? Proszę.
Nie można przepisać więcej. To niebezpieczne, mówią.
Ostrzegają przed skurczami mięśni, wewnętrznym krwawieniem, uszkodzeniami narządów wewnętrznych.

Ale ja nie widzę tych „narządów” w lustrach. Widzę tylko

cienie pod oczami i bladoszarą cerę, jakby moją twarz posypano popiołem. Dowody na zbyt wiele nieprzespanych nocy, kiedy przewracałam się z boku na bok, pragnąc dołączyć mój oddech do idealnie zsynchronizowanych oddechów moich sióstr. Słyszę je teraz, jak chciwie wciągają sztuczne ciepło do swoich płuc, nieświadome tego, że ja leżę napięta niczym skręcona sprężyna.
– Jestem dobrą dziewczyną. Jestem ładna. Jestem zawsze beztroska. – Mechaniczny głos sączy się ze ścian i pełza po podłodze, szukając chłonnego ucha.
A my, jałówki, jesteśmy bardziej chłonne, gdy śpimy. Jesteśmy niczym gąbki, wciągamy piękno, stajemy się coraz cudowniejsze, gdy śnimy.
Coraz cenniejsze.
Tylko nie ja."





Imiona jałówek pisane są małą literą, guwernantki zazwyczaj nie używają nawet imion, tylko numerów. Tak właśnie wygląda życie freidy. Jedynym celem jest idealny wygląd, nie muszą dbać o intelekt, bo nie mogą być zbyt mądre, podlega to surowej karze. Jedyne co się liczy to kalorie, waga.. 

Czy takie rzeczy mają miejsce tylko w książce? Czy jest to tylko świat przedstawiony czy może coraz częściej możemy zauważyć podobne zachowania w prawdziwym życiu? Wiadomo, nie mamy jeszcze takich szkół i projektowania ludzi, aczkolwiek jak często porównujemy siebie do innych? Jak często zmuszani jesteśmy poprzez jakieś reklamy czy filmy do tego, aby zrzucić wagę, dbać o linię i dążyć do bycia perfekcyjną? Temat dotyka głównie kobiet, aczkolwiek myślę, że panowie widząc umięśnione ciała innych mężczyzn, również mogą poczuć się nieco przymuszeni do uzyskania takiego samego efektu na swoim ciele. Wszystko byłoby w porządku, bo przecież to dobrze dbać o siebie i stawać się lepszą wersją samego siebie, gdyby nie prowadziło to do szaleńczego wyścigu, do wyniszczania organizmu coraz to głupszymi dietami i zagłębianiu się w wiecznym niezadowoleniu z siebie. Jak wielce cierpi nasza pewność siebie poprzez kreowanie idealnych sylwetek, mówiących, że tylko FIT jesteśmy coś warci? A co z ludźmi, którzy mają plus kilka lub kilkanaście kilogramów, ale są dużo bardziej porządnymi ludźmi, skłonnymi do pomocy, przyjacielskimi i po prostu dobrymi? Mają być traktowani gorzej, bo nie mają sześciopaku? 




Jak bardzo to wszystko nas przytłoczyło? Ja przyznam się bez bicia, że czuję się brzydsza od wielu kobiet. Często sobie myślę: chciałabym wyglądać jak ona, mam problem z samoakceptacją, a jakieś dodatkowe kilogramy sprawiają, że jest mi smutno, chociaż nie mam dużych skłonności do tycia, a jem za dwoje. Są dni, kiedy zdarza mi się siebie lubić, nie porównywać do innych i po prostu próbuję siebie zaakceptować, ale to nie powinny być tylko pojedyncze dni. Tak powinno być cały czas. 

Nie pozwólmy wmówić sobie, że jesteśmy gorsze. Pamiętajmy, że każda z nas jest piękna i zasługuje na wszystko co najlepsze. Nie dajmy sobie również wmówić, że powinniśmy być idealne dla swoich partnerów. W związku powinny starać się dwie osoby, nie jedna. Zasługujemy na o wiele więcej niż tylko na bycie służącymi swoich mężów. 

Moje zdanie na temat książki: 

Czy mi się podobała? TAK. Mam wrażenie, że książka ma na celu uświadomienie nam jak bardzo chore jest porównywanie się do innych ludzi, jak bardzo szkodliwe jest ślepe dbanie tylko o wygląd zewnętrzny. W życiu nie chciałabym trafić do takiego miejsca, pełnego zawistnych osób, dla których liczy się tylko własny wygląd i to jak można dokuczyć innym osobom. 

Było mi okropnie szkoda freidy i choć bardzo często nie rozumiałam jej wyborów to współczułam jej wielokrotnie. Nie wiem jak ja bym się zachowała na jej miejscu. Czy umiałabym bronić swoich racji czy może starałabym się przypodobać innym? Samotność to okropna przyjaciółka i człowiek często jest bardzo zdesperowany i postępuje wbrew sobie, byle tylko się jej pozbyć, byle tylko zaznać nieco towarzystwa. 

Myślę, że jest to dobra książka dla młodzieży, może pozwoli im nieco uświadomić, że takie dążenie do perfekcyjnego wyglądu bywa bardzo zgubne? Że w życiu są ważniejsze wartości niż to? 

Lubię książki, które pozostawiają nam pole do refleksji, takie które zapadają w pamięć. Jeśli autorzy poruszają ważne tematy, jestem w stanie pominąć różnego rodzaju błędy, oczywiście takie, które nie psują mi lektury i nie przeszkadzają w czytaniu. Tutaj były momenty, kiedy musiałam książkę odłożyć, bo mnie trochę przytłaczała, ale nie jestem pewna czy chodziło tutaj o samą książkę czy moją ostatnio niemoc czytelniczą. W każdym razie świat przedstawiony na pewno do przyjemnych nie należał. Mam nadzieję, że osoby, które książkę przeczytają, dojdą do właściwych wniosków i zrozumieją, że nikt nie jest idealny. Każdy z nas ma jakieś wady i to jest piękne. 

Polecam, szczególnie młodzieży, ale myślę, że książka trafi również do kobiecego grona czytelniczek. 

niedziela, 17 lutego 2019

Mózg. Podręcznik użytkownika. - Marco Magrini

Mózg jest niesamowicie ciekawą sprawą i do tej pory nie został do końca zbadany. Wiadomym jest, że każdy go posiada, choć nie każdy w pełni używa :) Wiemy, jednak że nieprawdą jest, że człowiek używa tylko 10% swojego mózgu i to jest fakt potwierdzony. Marco Magrini umieścił w swojej książce szereg ciekawostek dotyczących mózgu i jego funkcjonowania. Na początku mamy informacje, które przypominają nieco lekcje biologii i ta partia mnie nieco nudziła, ale kiedy już przeszliśmy do rożnego rodzaju ciekawostek, to przyznam, że autor nie raz mnie zaskoczył. 



  • Czy wiedzieliście, że nasze jedzenie ma wpływ na nasze mózgi? Kiedy nie dostarczymy mu odpowiedniej ilości glukozy, mogą wystąpić problemy z samokontrolą i podejmowaniem decyzji. Natomiast jeśli poziom glukozy jest zbyt wysoki, cały system się spowalnia. 
  • Jedzenie może również powodować zapominalstwa i trudności z koncentracją (Ja i moje zapominalstwo). 
  • Wiedzieliście, że najwiecej synaps mamy w trzecim roku życia? Z biegiem lat ich liczba SPADA. 
  • Kwas omega-3 pozytywnie wpływa na osoby cierpiące na deficyt uwagi i agresywne zachowania. 
  • Podczas snu głębokiego nasz mózg czyści się ze szkodliwego białka, które pogarsza pamięć, co może prowadzić do choroby Alzheimera, dlatego tak ważne jest, by o to zadbać. 
  • To nie prawda, że podczas snu mózg nie pracuje. 
  • Dimitrij Mendelejew wyobraził sobie zarys tablicy okresowej pierwiastków przysypiając na krześle w swoim laboratorium. 
  • Należy wprowadzać do swojego życia diety zróżnicowane, zawierajace dużą ilość owoców i warzyw z niewielkim dodatkiem czerwonego mięsa. Przesypiać 7-8 godzin na dobę, przy czym dzieci i nastolatkowie powinny spać 9 godzin na dobę. Idealnie byłoby, gdybyśmy ćwiczyli aerobowo co najmniej dwie i pół godziny tygodniowo. 

To tylko kilka ciekawostek oraz wskazówek, które znajdziecie w tej książce, a jest ich mnóstwo. 
Początkowo dostajemy wiedzę mocno biologiczną, ale później robi się coraz ciekawiej. Przyznam, że wyciągnęłam kilka wniosków z książki, zwłaszcza na temat odżywania się i ćwiczeń oraz snu, bo te trzy czynności zazwyczaj zaniedbywałam. Chyba trzeba będzie to zmienić. 

Myślę, że ten podręcznik zawiera wiele ciekawych informacji, ale poleciłabym go tylko osobom, które faktycznie są zainteresowane tematem i chcą się czegoś dowiedzieć. Moim zdaniem warto, choć nie będzie to raczej książka, którą przeczytacie w jeden wieczór.

A może ktoś z Was czytał lub interesuje się tematem? Moim zdaniem to bardzo ciekawe dowiedzieć się jak funkcjonuje nasz mózg i dlaczego mamy problemy z pamięcią, czasami ze snem, samokontrolą, jak powstają choroby i dlaczego np. jedna osoba ma lepszą orientację w terenie od drugiej. 


niedziela, 9 grudnia 2018

Riverdale. Informator licealisty - Jenne Simon

Autorka: Jenne Simon
Tytuł: Riverdale. Informator licealisty. 
Ilość stron: 112
Gatunek: Młodzieżówka, dodatek kolekcjonerski 
Wydawnictwo: Feeria Young 



Dzisiaj przychodzę do Was z czymś całkowicie innym. Otóż w moje ręce wpadł ostatnio informator licealisty, czyli książka wydana na podstawie serialu, jeśli można to tak nazwać.
Zacznijmy od tego czy oglądaliście serial Riverdale? Ja, któregoś razu zaczęłam w ciemno, nie miałam co robić, a chciałam obejrzeć jakiś w miarę przyjemny serial po angielsku, bo zależało mi, żeby osłuchać się bardziej z językiem i żebym rozumiała to co mówią bohaterowie. Wybrałam Riverdale i nie żałuję. Doszło do tego, że kiedy ja oglądałam, przyłapałam mojego męża na tym, że ogląda razem ze mną, chociaż udawał, że gra na playstation, albo raczej próbował grać, ale serial wciągnął również i jego.



Riverdale to serial o licealistach. Zawiera w sobie wątki kryminalne, trochę thrilleru, ale również i romansu. Można powiedzieć, że wszystkiego tam po trochę, zwłaszcza, że serial zaczyna się odnalezieniem zwłok jednego z uczniów. Oczywiście nikt nie wie co się stało Jasonowi, czy miał jakichkolwiek wrogów czy komuś się naraził. Serial skupia się na odnalezieniu mordercy i odkryciu prawdy, w międzyczasie wychodzą na jaw inne sekrety uczniów oraz ich rodziców. Cała społeczność jest w pewien sposób ze sobą powiązana. Kiedy już wydaję się, że miasto może być spokojne, bo zagadkę rozwiązano, pojawia się kolejna i kolejna.

Przyznam szczerze, że mnie serial mocno wciągnął i przestałam go oglądać tylko dlatego, że zrezygnowaliśmy z Netflixa, ale chciałabym bardzo kontynuować oglądanie. Jak tylko znajdę trochę czasu na seriale, to na pewno będę chciała nadrobić. Gdzieś na instagramie natknęłam się na opinię, że podobno kolejne sezony robią się już trochę zbyt przesadzone, ale tak czy siak sprawdzę na własnej skórze. Ja mogę się wypowiadać tylko o dwóch, bo wydaję mi się, że tylko do tego momentu doszłam, ale zapewne będę musiała sobie nieco odświeżyć pamięć.




Jeśli chodzi o książkę, to mamy tutaj informator licealisty, czyli taki dodatek dla fanów serialu. Wydaję mi się, że jest to pozycja skierowana dla ludzi, którzy serial oglądali, a przynajmniej chociaż dwa sezony, bo książka zawiera spojlery, które mogą popsuć oglądanie, dla kogoś kto dopiero zaczął. 

W środku mamy masę krótkich artykułów, "dowiadujemy się" o zasadach panujących w tej szkole, nieco przerobionych przez uczniów. "Dowiemy się" również kto w tej szkole rządzi, jak to w typowym amerykańskim liceum, co może nas tam spotkać, kiedy do szkoły się zapiszemy. Właściwie wszystko to już wiemy z serialu, więc nie znajdziemy tutaj nic nowego. 

Aby łatwiej zobrazować Wam co jest w środku, pokażę Wam po prostu wnętrze na zdjęciach. Oczywiście nie całe, ale m.in. zobaczycie spis treści, który pomoże Wam dowiedzieć się o czym możecie poczytać. 




Powyższy spis treści pokaże Wam co znajdziecie w książeczce, a poniżej pokażę Wam kilka zdjęć z wnętrza. :)








Moim zdaniem: 

Jest to dobra pozycja na prezent dla miłośników serialu. Uważam, że komuś kto nie oglądał nawet odcinka mogłoby być ciężko połapać się o co w tym chodzi. Ja osobiście bym raczej jej nie kupiła, bo choć serial lubię, to nie na tyle, by zbierać jakieś artykuły kolekcjonerskie. Są, jednak na pewno fani, którzy czekają z zapartym tchem na kolejny odcinek, więc może to być dobry dodatek właśnie dla nich. Nie dowiemy się raczej niczego nowego z tej pozycji, ale dla własnej przyjemności możemy wrócić do tego co już widzieliśmy na ekranie. Zwłaszcza, że jest to wykonane w bardzo fajnej formie: zdjęcia, notatki uczniów, liściki i tego typu rzeczy sprawiają, że czyta się to przyjemnie i szybko. 
Podobało mi się, że były tam dopiski uczniów i była napisana w sposób luzacki, jak od nastolatków dla nastolatków. 

Co jest dużym plusem książka zawiera krótkie artykuły i mnóstwo zdjęć, więc jest to lektura na niecałą godzinkę. 

Reasumując: 

Jest to pozycja kolekcjonerska bardziej niż faktyczna lektura do czytania. Skierowana raczej do miłośników serialu. Dobra na prezent dla nastolatków, aczkolwiek takich bardziej w wieku licealnym. Ja serial oglądałam i mi się podobał, więc dla mnie lekturka była przyjemna :) 

Serial jest dosyć drastyczny momentami, więc nie jest to typowo młodzieżowy serial, mimo iż traktuje o młodzieży. 




środa, 5 grudnia 2018

Nawet o tym nie wspominaj - Estelle Maskame

Tytuł: Nawet o tym nie wspominaj
Autorka: Estelle Maskame
Ilość stron: 460
Gatunek: Powieść młodzieżowa
Wydawnictwo: Feeria Young

"Nawet o tym nie wspominaj" nazywane jest kontynuacją serii DIMILY, ale moim zdaniem to trochę błędne określenie. Książkę można przeczytać nie znając serii, bo tak naprawdę dzieją się tam rzeczy z tomu pierwszego, a oprócz tego poznajemy przeszłość jednego z bohaterów - tajemniczego Tylera, który skradł serca najprawdopodobniej wszystkich czytelniczek tej serii. W trzech tomach mamy narrację Eden, to ona jest główną bohaterką i to z jej perspektywy widzimy wszystkie wydarzenia, natomiast "Nawet o tym nie wspominaj" to perspektywa Tylera, jak on to wszystko widział, jak odczuwał plus dlaczego był jaki był, co takiego wydarzyło się w jego życiu, że udawał przed światem kogoś kim nie był. 



O czym jest książka? 


"Nawet o tym nie wspominaj" to romantyczna młodzieżówka, w której nie zabraknie również momentów, w których zrobi nam się przykro czy momentów, które nas zezłoszczą. 


Tyler to siedemnastoletni buntownik, który swoim zachowaniem odstrasza większość osób. Mieszka z ojczymem Davem, z którym w żaden sposób nie potrafi się dogadać; z mamą, którą kocha nad życie i to tylko dla niej chciałby jakoś poukładać swoje życie oraz z dwójką braci, którzy również są dla niego niesamowicie ważni. Tyler przeszedł przez piekło, dlatego teraz próbuje zgrywać silnego, kogoś kto nie boi się niczego i niczym się nie przejmuje. To właśnie, dlatego w jego życiu nie brakuje alkoholu i narkotyków, które doprowadzają go powoli do destrukcji. Jego dziewczyna - Tiffani to kolejna osoba, żeby nie powiedzieć "rzecz"na pokaz, tak naprawdę są razem tylko dlatego, by stwarzać pozory. Dziewczyna zdecydowanie nie należy do troskliwych i kochających, martwi się jedynie o swoją reputację. 


I chyba ma powody, bo do miasta przyjechała Eden, przybrana siostra Tylera oraz córka Dave'a. Dziewczyna jest zniesmaczona zachowaniem młodego buntownika, ale po jakimś czasie zaczyna zauważać, że jest to tylko maska, za którą się ukrywa. Początkowo chłopak wydaje się nienawidzić Eden z jakiegoś powodu, z czasem jednak jego uczucia stają się całkowicie inne.  Jaki naprawdę jest Tyler i dlaczego udaje przed rodziną i znajomymi kogoś zupełnie innego? 


Co takiego wydarzyło się w jego życiu, że musi stale udawać? 

I czy Eden, dziewczyna kompletnie inna od Tylera, będzie w stanie skłonić go do bycia prawdziwym sobą? Czy Tyler wyjawi jej swój sekret? 

I przede wszystkim.. czy może połączyć ich miłość? Mimo wszystkich przeciwności losu? 


Moim zdaniem:




Jak już wiecie, seria dimily niezwykle przypadła mi do gustu. Mimo, że do młodzieży już nie należę, to lubię od czasu do czasu poczytać sobie o tych niewinnych miłostkach. Tutaj co prawda nie było tak niewinnie, można powiedzieć, że bardziej życiowo. Mamy przede wszystkim bardzo ciężkie dzieciństwo Tylera, które ukształtowało jego charakter i bardzo wpłynęło na jego czyny oraz postrzeganie świata. Mamy również nie do końca zrozumiałą dla innych miłość, bo przecież przybranego rodzeństwa. Nie łączą ich więzy krwi, tak naprawdę jedynie co stoi im na przeszkodzie to postrzeganie tego jako coś złego przez ludzi z ich otoczenia oraz ich samych. 


Podczas czytania tej serii, wiele razy zastanawiałam się jakbym ja postąpiła w danej sytuacji. Chodzi mi raczej o bycie osobą trzecią. Czy by mnie obrzydzał ten związek, czy bym kibicowała tej parze jak innym parom? Nie wiem, naprawdę ciężko jest mi odpowiedzieć na to pytanie, dlatego również starałam się nie osądzać zachowań bohaterów. Teraz, jednak nieco odpłynęłam w stronę pierwszych trzech tomów, a miałam skupić się na czwartym, którego ja nazwałabym pierwszym B. 


Czyja narracja podobała mi się bardziej? Z jednej strony Tylera, a z drugiej Eden. Jestem pewna, że gdybym przeczytała "Nawet o tym nie wspominaj" jako pierwsze, to pewnie byłabym absolutną fanką, ale po przeczytaniu trzech tomów, w tym czwartym jakoś niewiele mnie zaskoczyło. Fajnie było znowu wrócić do lubianych bohaterów, ale przyznam szczerze, że momentami się nudziłam. Nie wiem czy to za sprawą tego, że niedawno czytałam serię dimily i może nie zdążyłam się mocno stęsknić za bohaterami czy po prostu było to winą tego, że nie mieliśmy tutaj zbyt wielu zaskoczeń. 


Co prawda były momenty, które mnie zaskakiwały, jak np. przeszłość Tylera lub jego stosunek do Tiffani i powody, dla których z nią był oraz jej zachowanie kiedy byli sam na sam. Myślałam, że to wyglądało trochę inaczej, więc jednak plus dla Tylera. 


Tak czy siak uważam, że cała ta seria jest naprawdę świetna i dobrze mi się przy niej spędzało czas. Pokochałam wielu bohaterów i im kibicowałam, dlatego jestem w stanie zapomnieć o tych drobnych minusach, które napotkałam w czwartym tomie. Uważam, jednak że jest to seria skierowana do młodzieży lub starszych czytelników, którzy lubią czytać młodzieżówki tak jak ja. Jeśli kogoś nie interesują takie klimaty, to nie ma co czytać na siłę. 


A! I nie przejmujcie się, nie musicie czytać trzech pierwszych tomów, żeby przeczytać "Nawet o tym nie wspominaj". Możecie przeczytać to jako pierwsze i sprawdzić czy ta seria przypadnie Wam do gustu czy nie. Mam nadzieję, że tak :) 

Jestem ciekawa czyją narrację wolałabym, gdybym czytała w innej kolejności. Myślę, że Tylera, bo jakoś zazwyczaj ciekawiej mi się czyta o odczuciach mężczyzn. Kobiece nie są taką niespodzianką :)

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Feeria Young :)


niedziela, 4 listopada 2018

Będziesz moja - Natasha Preston

Autorka: Natasha Preston 
Tytuł: Będziesz moja 
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Ilość stron: 320 
Wydawnictwo: Feeria Young 


"Będziesz moja" to kolejna propozycja od Wydawnictwa Feeria Young na spędzenie emocjonujących chwil. Książka zaliczana jest do powieści młodzieżowych, choć ja bym wyraźnie podkreśliła, że sięgnąć po nią powinni starsi nastolatkowie, powiedzmy w wieku licealnym? 

Oprócz głównego problemu książki, autorka pokazuje nam również czym jest strata rodziców w młodym wieku i jak ciężko się z tym zmierzyć. Ja sama coś o tym wiem, jednak być może byłam zbyt młoda i nie byłam do końca świadoma tego co ta strata oznacza. Z roku na rok jest jakby ciężej, jednak nie miałam nigdy ataków paniki ani nic takiego. W takich momentach nie można zamykać się w sobie i udawać, że panujemy nad sytuacją. Potrzeba kogoś bliskiego, abyśmy mogli mu zaufać i stanąć na nogi. Może nie potrwa to jeden dzień, ale z każdym dniem będziemy uczyli się żyć bez tych osób i w końcu ból stanie się do zniesienia, tęsknota do przetrwania i wszystko jakoś się poukłada. 

O czym jest książka? 




Szóstka przyjaciół postanawia spędzić wieczór poza domem. Jest pierwszy lutego, więc w mieście panuje już walentynkowa atmosfera. Nie każdy, jednak lubi obchodzić ten dzień, między innymi główna bohaterka - Lylah. Nie chodzi tylko o to, że to rocznica śmierci jej rodziców, ale też o fakt, że nie ma z kim spędzać tego dnia. Lylah ma nadzieję, że jej przyjaciel Chace w końcu dostrzeże w niej kogoś więcej niż tylko przyjaciółkę. 

Kiedy nastolatkowie przygotowują się do wyjścia i tradycyjnie ze sobą przekomarzają, ktoś dzwoni do ich drzwi. Nikogo, jednak za nimi nie ma, jedynie koperta z anonimowym listem skierowanym do jednego z chłopaków - Sonny'ego. Treść listu jest nieco niepokojąca: "Twoje serce będzie należeć do mnie." - jednak oprócz Lylah nikt nie bierze tego na poważnie i wkrótce wszyscy zapominają o sprawie. 

Niestety wieczór nie przebiega tak pomyślnie jak planowali, więc wracają do domów i dopiero na drugi dzień zauważają, że ich przyjaciel Sonny zniknął. To do niego niepodobne, więc nastolatkowie szybko zawiadamiają policję. Niedługo nadchodzi kolejny anonimowy list, a oni powoli zaczynają widzieć, że stali się pionkami w grze jakiegoś psychopaty. 

Kto jest mordercą i ile osób musi zginąć, aby policja w końcu podjęła prawdziwy trop? 


Moim zdaniem: 

"Będziesz moja" to książka, w której nie trzeba długo czekać na rozwinięcie akcji, co zdecydowanie jest jej plusem. Książka nie należy do "grubasków" jeśli chodzi o ilość stron, więc mamy tu ciągłą akcję i napięcie. 

Jak już wcześniej wspominałam książka jest zaliczona do gatunku powieści młodzieżowych, aczkolwiek dobrze by było nakreślić, że są tutaj dosyć brutalne sceny jak dla niektórych nastolatków. Uważam, że po "Będziesz moja" powinny sięgać osoby mające minimum 15-16 lat, chociaż wiadomo, wszystko zależy od człowieka. Nie każdy lubuję się w thrillerach czy kryminałach, a tę książkę można spokojnie podczepić pod te kategorie. 

Oczywiście, gdyby nie była to literatura młodzieżowa, to można byłoby się tutaj przyczepić do wielu błędów, między innymi niekompetencji policjantów oraz głupich zachowań bohaterów. Chodzi o to, że gdybym ja znalazła się w takiej sytuacji, to w życiu nie chciałabym mieć do czynienia z takimi policjantami. Momentami zastanawiałam się, dlaczego nikt nie odebrał im tej sprawy, jakim cudem w biały dzień działy się tam różne sceny i nikt tego nie widział? Jeśli chodzi o nieprzemyślane zachowania bohaterów, to mam na myśli wymykanie się z domu podczas kiedy psychopatyczny morderca urządza sobie na nas polowanie. Nie jest to racjonalne i nie wiem jak postąpiłabym w takiej sytuacji, ale wydaję mi się, że byłabym raczej strasznie przestraszona i nie lekceważyłabym "przeciwnika", pewnie ze strachu siedziałabym w domu i nie odchodziła na krok bez policjantów.  Należy, jednak pamiętać, że jest to powieść młodzieżowa, więc przymykam oczy na pewne niedociągnięcia, bo mimo tego, że były one zauważalne, to nie przeszkadzały mi aż tak w czytaniu. 

Książka była dla mnie naprawdę ciekawą przygodą, bo zastanawiałam się na ile autorka sobie pozwoli, w końcu (tak powiem to kolejny raz) to powieść młodzieżowa, więc trzeba, jednak troszeczkę się pohamować. Nie zabrakło tutaj drastycznych scen, nie martwcie się. Samo zakończenie i morderca mnie zaskoczyły. Oczywiście w pewnym momencie podejrzewałam tę osobę, bo niektóre tropy do niej prowadziły, ale myślałam sobie.. nieee, to bez sensu, nie ma motywu. A jednak motyw się znalazł i wszystko wpadło na swoje miejsce. 

"Będziesz moja" to lektura na jeden zasiad, że tak powiem. Jak ją zaczniecie, to pewnie nie będziecie chcieli skończyć, a że ma jedynie 320 stron, to wystarczy na nią poświęcić parę godzinek, tym bardziej, że styl autorki nie jest ciężki, książkę czyta się naprawdę bardzo szybko. :) 

Jestem ciekawa poprzednich książek autorki i jak znajdę chwilę to z chęcią je poznam, może kryją się tam jeszcze lepsze historie niż "Będziesz moja"? 

Czytaliście już coś Natashy Preston? Co uważacie? 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Feeria Young :) 


niedziela, 28 października 2018

Crank - Ellen Hopkins

Autorka: Ellen Hopkins 
Tytuł: Crank
Ilość stron: 448
Gatunek: Powieść młodzieżowa 
Wydawnictwo: Feeria Young 

Mówią, że wszystko jest dla ludzi, ale ja się z tym nie zgadzam. Oczywiście, że nie wszystko. Niektórych rzeczy wystarczy spróbować raz, aby zniszczyć sobie życie. Tak, mowa tu o narkotykach, którym jestem bardzo przeciwna. Gdybym miała dziecko, to właśnie tego obawiałabym się najbardziej. Próbowanie alkoholu czy papierosów wydaję się być naprawdę niewinne, bo to nie uzależnia tak bardzo jak narkotyki, których wystarczy spróbować raz, żebyśmy przepadli całkowicie. Wtedy nie liczy się już nic, co wcześniej miało znaczenie. Całe życie dostosowujemy pod to, by zdobyć kolejną działkę. Zaczyna się okradanie rodziców czy znajomych, oszukiwanie, sprzedawanie cennych przedmiotów, tracimy wszystko, tylko po to, by znów być na haju. Aż w końcu nie zostaje w nas nic z nas, nie ma już tych osób, którymi byliśmy przed sięgnięciem po narkotyk, to wszystko jest przeszłością, a nam nie pozostaje już nic innego. Tracimy nie tylko rodzinę, przyjaciół, ale również i godność, bo kiedy skończą się pieniądze i przedmioty do sprzedania, ludzie do oszukania, pozostaje tylko sprzedać swoje ciało, aby dostać działkę. Jaki to ma sens? A no nie ma żadnego, chociaż dla uzależnionych wydaję się być to sensem życia. Wiecie.. szkoda mi narkomanów, serio. Naprawdę czasami jest to po prostu kwestia jednej złej decyzji, a nasze życie krok po kroku zaczyna się po prostu walić, czasami nawet nie ma co zbierać. Nie powiem, że te osoby są głupie, no chyba że ktoś w pełni świadomy jak to się skończy, sięga po narkotyk, wtedy tak - jest głupi. Najgorsze jest to, że ciężko zauważyć oznaki uzależnienia, a przynajmniej na początkowym etapie, dlatego tak często rodzina czy przyjaciele zauważają cokolwiek kiedy już jest za późno na pomoc. Wiecie, mnie nigdy nie ciągnęło do takich rzeczy, nigdy też nikt w moim otoczeniu nie miał styczności z narkotykami. Wiadomo, piło się i paliło w ukryciu przed rodzicami, ale to były tylko durne pomysły, które nie zniszczyły mi życia w żaden sposób. Narkotyki? Nigdy. Wiem, że będzie to jedna z moich większych obaw, kiedy już będę miała własne dziecko. Każdy wie, że dzieci są podatne na wpływy, nie każdy jest na tyle silny, by odmówić, gdy rówieśnicy proponują, więc czasami się zgadzasz, dla świętego spokoju. Tylko, że to nie ma nic wspólnego z świętym spokojem. Proszę, nie próbujcie nigdy! To nie skończy się na jednym razie, a przecież życie jakie by nie było, jest za piękne, by je tak zmarnować. 

Tym wstępem, nieco przydługim być może, chciałabym Was wprowadzić w recenzję książki "Crank", która porusza wyżej wspomniany problem. Książka poruszyła mnie niezmiernie, ale o tym za chwilę. 



Zarys fabuły: 

"Crank" to opowieść o tym jak nastolatka przez jedną źle podjętą decyzję niszczy sobie życie. 

Kristina ma ułożone i spokojne życie, mieszka z matką, ojczymem i rodzeństwem. Dziewczyna nie jest zachwycona swoim ojczymem, ale tak naprawdę nie jest to nic poważnego, nie krzywdzi jej, ani jej matki, nastolatka po prostu tęskni za swoim prawdziwym ojcem. Z tego powodu postanawia odwiedzić go na dwa tygodnie i spróbować naprawić wspólne relacje. Ojciec, jednak również okazuje się być dla niej wielkim rozczarowaniem, gdyż jest zaprzyjaźniony z Bestią. Bestią, z którą w wyniku złej decyzji zaprzyjaźnia się również nastolatka. Mowa tutaj o metamfetaminie, czy też cranku lub speedzie. 

Życie nastolatki zmienia się w piekło, choć ona sama początkowo tego nie zauważa. Jest przecież pięknie, poznała chłopaka, w którym się zakochała z wzajemnością, fruwają sobie razem, czasami dołącza również do nich ojciec. Sytuacja jest paradoksalna, bo przecież jaki ojciec pozwoliłby dziecku ćpać? 

W końcu jednak pora wrócić do domu, a Kristina dopiero wtedy zaczyna się obawiać, ale nie samego powrotu, tylko tego, że nie znajdzie nikogo, kto załatwiłby jej działkę. Dziewczyna, jednak ma swoje alter ego - Bree, która jest dużo odważniejsza i zdobycie cranku okazuje się być bardzo łatwe. Bree bezwstydnie flirtuje z chłopakami, nie boi się ryzykować i tylko czasami Kristina próbuje się przebić w jej głowie i postąpić dobrze, jednak Bree z reguły wygrywa. 

Jak potoczy się życie nastolatki? Czy wygra walkę z nałogiem? 

Moim zdaniem: 



"Crank" to naprawdę mocna książka, zwłaszcza kiedy na końcu trafiamy na informację, że autorka porusza problem, z którym borykała się jej córka. Sytuacja od razu nabiera ostrzejszych barw, poważniejszych tonów. Choć, tak naprawdę czy to książka czy nie, to wiemy że nie do końca jest to fikcja literacka, bo przecież takie sytuacje mają miejsce na całym świecie. Jest mnóstwo ludzi, którzy są uzależnieni od narkotyków i swoje życie oddają w zamian za jeszcze jedną działkę. Dla tych, którzy nigdy nie mieli styczności z narkotykami, jest to niezrozumiałe, pozbawione sensu, wręcz głupie, bo przecież nie mieści nam się w głowach, jak można tak postępować. Tylko, że uzależnieni nie robią tego co robią z własnej woli, nie do końca, ich czynami kieruje nałóg, więc nie ma już dla nich żadnych granic przyzwoitości czy barier, których nie mogliby pokonać, jeśli chodzi o zdobycie narkotyku. Tylko to się liczy. 

Jeśli chodzi o formę, to również mamy tutaj coś zupełnie innego niż reszta książek. Początkowo myślałam, że będą to wiersze, bo tak to wyglądało jak przekartkowałam książkę. Nie do końca, jednak można to nazwać wierszem, aczkolwiek dzięki tej formie książkę czytało się naprawdę szybko, ale mam wrażenie, że również bardziej docierała do nas treść. Można powiedzieć, że dzięki tej formie, treść była bardziej dramatyczna i taka.. w sedno. Jakby faktycznie książkę pisała osoba, która była na haju, takie zlepki myśli, uchwycone momenty przemyśleń. 

"Crank" jak już wyżej wspominałam, to mocna lektura. Pokazuje nam jakie konsekwencje wiążą się z braniem narkotyków i oczywiście książka ma na celu zniechęcenie po ich sięganie. Czy jest szansa, że misja autorki się powiedzie? Myślę, że tak, o ile ktoś ma w głowie nieco rozumu i wie, że takie substancje wcale nie sprawią, że nasze życie stanie się lepsze czy łatwiejsze, wręcz przeciwnie. 

Sięgnijcie po "Crank" i dajcie ponieść się emocjom. Czy będzie to złość na główną bohaterkę czy współczucie? U mnie to było współczucie, ale też i taka bezradność, bo wyobraziłam sobie siebie na miejscu jej matki. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że uzależnienie od narkotyków naprawdę ciężko zauważyć we wczesnym stadium, a przynajmniej tak twierdzą ludzie, którzy zetknęli się z ofiarami nałogu. Czy jest coś co mogłoby zapobiec podjęciu takiej decyzji czy chodzi tutaj o siłę woli? Jak myślicie? 

Polecam "Crank",  daje do myślenia! 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Feeria Young :) 


czwartek, 25 października 2018

Czy wspominałam, że za Tobą tęsknię? - Estelle Maskame

Autorka: Estelle Maskame
Tytuł: Czy wspominałam, że za Tobą tęsknię? (Trzeci tom serii DIMILY) 
Ilość stron: 330
Gatunek: Powieść młodzieżowa
Wydawnictwo: Feeria Young 


"Czy wspominałam, że za Tobą tęsknię?" to już trzeci tom serii DIMILY, która okazała się być wspaniałą młodzieżówką i to z morałem, można by rzec. Jeśli jeszcze nie czytaliście pierwszej i drugiej części, to polecam po nie sięgnąć zanim w ogóle przeczytacie recenzję tomu trzeciego. 

Jeśli, jednak chcecie się nieco zbuntować i poczytać o tomie trzecim, to chętnie Wam szybko skrócę co się działo w poprzednich częściach. Otóż Eden, zwykła nastolatka, podczas wakacji u swojego ojca w Kalifornii, poznaje jego nową rodzinę. Dziewczyna zdecydowanie jest przeciwko najstarszemu z chłopaków, z racji że ten zachowuje się jak skończony dupek. Jednak, kiedy dowiaduje się o powodach jego zachowania, zaczyna dostrzegać w nim kogoś więcej. Zakochują się w sobie i od tego momentu ich życie stanie się naprawdę ciężkie, bowiem będą musieli ukrywać swoje uczucia, bo przecież nie wypada się zakochać w swoim przybranym bracie. 

"Czy wspominałam, że za Tobą tęsknię?" 



Mija rok odkąd Tyler wyjechał, Eden nie miała z nim żadnego kontaktu. Początkowo zżerał ją smutek, próbowała zrozumieć powody jego odejścia, ale nie było to proste, zwłaszcza kiedy wszystkie ciosy od rodziny, znajomych i ludzi kompletnie obcych, musiała przyjmować sama. Wiadomość, że Eden i Tyler są razem rozniosła się lotem błyskawicy, a tak naprawdę nie ma już o czym mówić. Jednak dla niektórych ta informacja wydaje się być tak obrzydliwa, że nie szczędzą komentarzy. Ile razy dziewczyna musiała wysłuchiwać niemiłych komentarzy lub widzieć niechętne spojrzenia od ludzi, których nawet nie zna? Wyjawienie prawdy o ich związku wydaję się być teraz beznadziejnym pomysłem, zwłaszcza, że wszystko szybciej się skończyło niż zaczęło. 

Życie Eden stało się ciężkie i zupełnie nie takie jak sobie je wyobrażała. Któregoś dnia, jednak do Santa Monica przyjeżdża Tyler i dziewczyna będzie musiała zdecydować czy chce jeszcze z nim być czy nie. Przez rok jej uczucia uległy zmianie, twierdzi, że już go nie kocha, że nie ma czego naprawiać, lecz czy aby na pewno? 

Dlaczego Tyler zniknął na tak długo? Co robił i gdzie się znajdował? 

Moim zdaniem: 

Ciężko streścić fabułę kolejnej części z serii. Chodzi o to, że chciałabym Was zachęcić, jednocześnie nie zdradzać zbyt wiele. Jeśli chodzi o serię DIMILY, to ja jestem absolutnie zachwycona. Do mnie autorka zdecydowanie trafiła, co jest mega zaskakujące, bo napisała te książki będąc nastolatką! To jest zupełnie niesamowite, zwłaszcza dla mnie, dla której pisanie wydaję się być mega skomplikowane i takie.. wow. Moim marzeniem jest napisać książkę, ale mam wrażenie, że się do tego nie nadaję, a tu proszę.. nastolatka napisała niesamowicie wciągająca powieść, która rozeszła się jak ciepłe bułeczki. Coś niesamowitego! 

Wracając do książki.. na początku byłam zła na Eden, nie rozumiałam jak nagle mogło jej przejść to uczucie. Oczywiście później wszystko się wyjaśniło i na powrót jej kibicowałam, ale muszę przyznać, że jestem zdecydowanie fanką Tylera. To jak ten chłopak się zmienił, ile przeszedł i ile trudu musiał włożyć w to, aby stać się normalnym człowiekiem - nie mam pytań. Dlatego właśnie wspomniałam na początku, że jest to powieść z morałem. Będąc nastolatkami, zawsze myśleliśmy, że nasze problemy są najważniejsze, jak stała się jakaś błahostka, nam się wydawało, że to koniec świata. Historia Tylera pokazuje, że nawet jeśli życie nie było dla nas lekkie, to zawsze jest szansa, aby "wyjść na ludzi". Mimo błędów jakie popełniamy, zawsze warto spróbować naprawić relacje z bliskimi, oczywiście tylko wtedy, jeśli są tego warci. 

Jest wiele bohaterów, których polubiłam w tej serii, a to nie jest zbyt częste, aby autorzy tak wykreowali postaci, żebym się przywiązała. Tutaj zdecydowanie to nastąpiło i zastanawiam się jak potoczyły się ich losy, mimo że czwarty tom ma być napisany z perspektywy Tylera. Już się nie mogę doczekać, aż znowu spotkam się bohaterami tej serii i żałuję, że nie ma tego więcej. To jedna z tych serii, które mogłabym czytać i czytać i chciałabym, żeby miała co najmniej z dziesięć tomów :D 

Podsumowując: 

Książka zdecydowanie nie jest tylko dla młodzieży. Wydaję mi się, że spodoba się wielu kobietom czy to starszym czy młodszym oraz mężczyznom, którzy lubią czytać romanse. To był naprawdę mile spędzony czas i kiedy już skończyłam trzeci tom, to poczułam pewną pustkę.. Zdecydowanie Wam polecam serię DIMILY. 

WARTO :) 

A ja zaczynam się przekonywać coraz bardziej, że stała współpraca z Wydawnictwem Feeria Young, to była naprawdę dobra decyzja! Jak każdy z Was nienawidzę jak trafi mi się książka, która w ogóle mi nie idzie, męczę się przy niej, próbując ją skończyć, dlatego ogromnie się cieszę, że dawno nie trafiłam na żadnego gniota i mam nadzieję, że te statystyki się utrzymają na dłużej. Oby! 

A teraz lecę czytać kolejną książkę od tego wydawnictwa, mam nadzieję, że również przypadnie mi do gustu. Także niedługo możecie spodziewać się recenzji książki "Crank"

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Feeria Young, a Wam życzę miłego wieczoru! 


środa, 10 października 2018

Nieśmiała - Sarah Morrant

Autorka: Sarah Morrant
Tytuł: Nieśmiała
Gatunek: Powieść młodzieżowa
Ilość stron: 451
Wydawnictwo: Feeria Young


"Nieśmiała" to książka, która mnie zachęciła opisem, ale i również poruszonym problemem. Otóż ja całe życie byłam nieśmiała, aczkolwiek dopiero w dorosłym życiu bardziej zaczęło mi to dokuczać. Nie chodzi tylko o kontakty towarzyskie (z tym akurat nie mam dużych problemów), ale o fakt, że tak jak główna bohaterka ciągle zastanawiam się co ktoś o mnie pomyśli. To bardzo męczący problem.. Patrzę na ludzi, mają prawo jazdy, podróżują samotnie, korzystają z życia w każdej sferze, a ja? Kiedyś myślałam, że ze wstydu nie przystąpię do matury, a co dopiero mówić o studiach! Jeśli chodzi o to pierwsze, to zacisnęłam zęby i poszłam, pisemne poszły mi super, ale ustne już nie, bo oczywiście zjadła mnie trema. Jeśli chodzi o studia.. wyjechałam do Anglii od razu po liceum, więc nie było mi jakoś po drodze, ale wiem, że pewnie przez swoją nieśmiałość bym z nich zrezygnowała.
Zastanawiam się, dlaczego tak jest, że jedni ludzie są pewni siebie i nie boją się innych, a są inni bardziej skryci i uwięzieni w swojej ciasnej strefie komfortu. Choć ciągle próbuję funkcjonować jak inni ludzie, to są różne rzeczy, które sprawiają mi problemy. Kiedyś chciałam jeździć samochodem, ale teraz zwyczajnie się boję, coś mnie blokuje przed chodzeniem na praktykę, nie wyobrażam sobie siebie na egzaminie.

Po wielu latach, wiem że problem tkwi w wychowaniu. Moja mama zmarła jak miałam dziesięć lat, podobnie jak u głównej bohaterki, podejrzewam, że moja skrytość wzięła się właśnie przez traumatyczne przeżycie. Nie było nikogo kto by mi mówił, że mnie kocha taką jaką jestem, że jestem piękna i mądra, wiecie.. słowa, które należy mówić dziecku, aby w siebie wierzyło. Jestem okropnie zła na to, że przez coś na co nie miałam wpływu, teraz całe życie będę odczuwać "skutki uboczne". Wiem, jednak, że jeśli będę miała kiedykolwiek swoje dzieci, zrobię wszystko, aby wyrosły na pewnych siebie ludzi, znających swoją wartość i nie bojących się prostych czynności.
Ja na szczęście mam teraz u swego boku osobę, która mnie dowartościowuje każdego dnia i dzięki, której otworzyłam się na ludzi i otwieram powoli na "nowe wyzwania", które dla innych byłyby czymś zupełnie normalnym. Może z czasem ta nieśmiała dziewczyna odejdzie w niepamięć? Tego życzę wszystkim, którzy zmagają się z takim problemem.

A tymczasem zapraszam na recenzję Nieśmiałej :)





O czym jest książka?

Eleonore jest osobą nieśmiałą, przez co naraża się tym "normalnym". W szkole przezywają ją "niemota", "lodówa", "święta dziewica" i tak dalej, a wszystko przez to, że dziewczyna niewiele się odzywa, bo zwyczajnie nie ma odwagi. Z powodu ogromnego stresu nawet kiedy próbuje coś powiedzieć, to zdarza jej się jąkać, dlatego stara się trzymać w cieniu i udawać, że nie istnieje.
Ale Eleonore kiedyś taka nie była. Miała przy sobie dwóch przyjaciół, dzięki którym była naprawdę szczęśliwa. Byli jak jedność, a nagle została sama. Zostawili ją, oboje.

Eleonore wyróżnia się z tłumu swoimi rudymi włosami i oczami o dwóch barwach. Te cechy nie pozwalają jej tak łatwo zniknąć. Kiedy do szkoły przychodzi Jason, od razu zauważa Rudą i stawia sobie wyzwanie.

Dziewczyna ma wrażenie, że w końcu ktoś chce się z nią przyjaźnić i wierzy, że mogłaby znów być taka jak kiedyś. Tylko czy Jason ma zamiar przyjaźnić się z "niemotą" czy może widzi w niej tylko zdobycz?

Dlaczego Ruda stała się tak nieśmiała, skoro kiedyś była zupełnie kimś innym? Co na nią wpłynęło i jak potoczy się jej znajomość ze szkolnym buntownikiem?




Moim zdaniem:

"Nieśmiała" daje wiele do myślenia, a już z pewnością dla kogoś kto się utożsamia z bohaterką tak jak ja. Na szczęście nigdy nie byłam traktowana tak jak ona, ale sama odczuwam skutki nieśmiałości i sama się muszę z nimi mierzyć. Ludzie wokół twierdzą, że wcale nie należę do nieśmiałych, ale niestety nie mają pojęcia jaką trudność czasami odczuwam w kontaktach z innymi.

Uważam, że warto zapoznać się z tą książką, zwłaszcza poleciłabym ją dla młodzieży, której może zdarza się odtrącić kogoś tylko, dlatego że jest małomówny? Warto postawić się w sytuacji tej osoby, zobaczyć co ona czuje i może spróbować ją poznać zanim się odtrąci? "Nieśmiała" to, jednak nie tylko książka dla młodzieży. Uważam, że spodoba się i starszemu pokoleniu, bo porusza ważne kwestie i daje do myślenia.

Na dodatek autorka napisała tę książkę jak miała czternaście lat! Oczywiście na początku była to wersja internetowa, ale na szczęście zdecydowała się ją wydać. Warto również wspomnieć, że jest to debiutancka powieść, więc tym bardziej czapki z głów.

Ktoś mógłby powiedzieć, o kolejna historia o szarej myszce, w której zakochuje się popularny chłopak. No może i byście zgadli, ale tutaj chodzi o to co działo się w całej książce. Naprawdę współczułam bohaterce, miałam ochotę ją przytulić i powiedzieć, że musi dać radę, że jest tego warta. Nie chcę nawet myśleć przez co musiała przejść i nie życzę nikomu czegoś takiego. Jednak książka pokazała mi, że ogromnie ważne jest, by mieć wsparcie w ciężkich chwilach, by nie odchodzić, nie zostawiać swoich przyjaciół czy członków rodziny w rozpaczy, zwłaszcza gdy są w młodym wieku i może to wpłynąć na ich dorosłe życie.

Polecam Nieśmiałą.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Feeria Young, nie spodziewałam się, że spotkam bohaterkę w pewien sposób podobną do mnie.






poniedziałek, 8 października 2018

Czy wspominałem, że Cię potrzebuję? - Estelle Maskame

Autorka: Estelle Maskame 
Tytuł: Czy wspominałem, że Cię potrzebuję? (drugi tom serii DIMILY)
Ilość stron: 360
Gatunek: Powieść młodzieżowa
Wydawnictwo: Feeria Young



"Czy wspominałem, że Cię potrzebuję?" to druga część z serii DIMILY, którą pochłonęłam bardzo szybko. Pierwszy tom wciągnął mnie niesamowicie, mimo że to młodzieżówka, a ja już do młodzieży nie należę. Lubię, jednak czytać takie historie, człowiek całkowicie zapomina o swoich problemach i po prostu daje się wciągnąć do tego świata nastolatków. 

Jeśli chcielibyście dowiedzieć się o czym jest pierwszy tom, to wystarczy jak przejrzyjcie moje ostatnie posty, a znajdziecie recenzję "Czy wspominałam, że Cię kocham?". Seria DIMILY to opowieść o dwójce nastolatków, którzy się w sobie zakochują. Wydaję się proste, prawda? Otóż warto wspomnieć, że ich uczucie do łatwych nie należy, bowiem są przybranym rodzeństwem. Choć nie łączą ich więzy krwi, to jednak czują, że nie będzie łatwo oznajmić prawdę rodzinie i przyjaciołom. 




W drugim tomie powieści nasza bohaterka - Eden wyjeżdża do Nowego Jorku, aby spędzić sześć tygodni ze swoim przybranym bratem - Tylerem. Nie widzieli się rok czasu, gdyż chłopak wyjechał z Kalifornii, po to by uczestniczyć w pewnym programie. Eden obecnie ma chłopaka, ale jej miłość do Tylera nie wygasła w najmniejszym stopniu, dlatego bardzo się denerwuje wyjazdem, bo nie wie czy to wciąż odwzajemnione uczucie, czy może już nie.. 

Choć dziewczyna spędzi niesamowite wakacje, to czeka ją również wiele niespodzianek i przykrości, które nie tylko odczuje na swojej skórze, ale odczują to też jej przyjaciele. Eden wie, że już nic nie będzie takie samo jak przed ujawnieniem sekretu. Czy wyszło jej to na dobre? Czy żałuje? Przekonacie się sami ;) 

Na pewno nie spodziewała się wielu reakcji czy to rodziny czy przyjaciół, ale jak się powiedziało A trzeba było powiedzieć i B. Tym bardziej mając świadomość, że przypadkiem dowiedziała się o tym Tiffani - wróg Eden, była dziewczyna Tylera, ale przede wszystkim.. osoba, która bardzo lubi intrygi i sensacje. 

Jednak miłość to nie tylko serduszka, tona cukru i w ogóle wszystko ładnie-pięknie, nasi bohaterowie przekonają się o tym, że miłość bywa okrutna, trudna i trzeba naprawdę wielkiej cierpliwości i samo zaparcia, żeby przetrwać ciężkie chwile. 

Moim zdaniem: 

Mam wrażenie, że w drugim tomie więcej się dzieje. Znamy już bohaterów, wiemy jacy są, więc wydawać by się mogło, że łatwiej przewidzieć nam ich zachowanie, ale nic bardziej mylnego. Autorka wielokrotnie nas zaskakuje, mimo że to młodzieżówka i myślałam, że ten gatunek dla dorosłej osoby nie będzie zbyt zaskakujący. A jednak! 

Jestem jeszcze przed tomem trzecim i czwartym, więc nie powiem, że drugi tom jest najlepszy, ale mam wrażenie, że jest lepszy od pierwszego. Długo się zastanawiałam czy nasza młoda para w końcu się ujawni czy nie. Nie wyobrażam sobie ukrywać takie uczucie przed kimkolwiek, więc domyślam się, że nie jest to ani przyjemne ani łatwe. Tym bardziej nie wyobrażam sobie zakochać się w przybranym bracie. Eden i Tylera nie łączą więzy krwi, ale wyobraźcie sobie, że jesteście na ich miejscu. Nie czulibyście, że to nieco niewłaściwe? W końcu Wasi rodzice wzięli ślub... Sytuacja na pewno nie należy do najłatwiejszych, zwłaszcza, że ludzie wokół lubią oceniać i sobie dopowiadać historie. 

Jeśli chodzi o mnie, to jestem na tak. Już nie mogę się doczekać, aż sięgnę po trzeci tom, bo autorka zakończyła drugi w sposób brutalny dla czytelnika! Tak się nie robi! Od razu miałam ochotę przeczytać tom trzeci, żeby zobaczyć co się wydarzy, ale niestety mam jeszcze inne książki w kolejce do przeczytania i recenzji, więc trzeba uzbroić się w cierpliwość.

Co Wy byście zrobili na miejscu bohaterów? Powiedzielibyście prawdę ludziom wokół czy raczej trzymalibyście to w sekrecie? 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Feeria Young :)